Huta Zabrze wpadła w tarapaty, bo banki porzuciły Stocznię Gdynia, rząd nałożył cła na wyroby stalowe, a dolar taniał i taniał...
Sąd Rejonowy w Gliwicach otworzył postępowanie układowe Huty Zabrze, spółki dostarczającej urządzenia stalowe dla przemysłu.
— Kwota naszych zobowiązań włączonych do układu to 5,8 mln zł, łącznie z odsetkami. Staramy się o porozumienie z wierzycielami, ponieważ w ubiegłym roku wystąpiło wiele niezależnych od huty wydarzeń, które spowodowały, że spółka straciła płynność finansową — mówi Leszek Kulawik, prezes huty.
Firma ma problemy m.in. z powodu kłopotów sektora stoczniowego. Huta, poprzez Mostostal Gdańsk, dostarczała konstrukcje dźwigowe dla Stoczni Gdynia. Jednak banki wycofały się z kredytowania i stocznia wstrzymała zakupy od dostawców.
— Kolejny problem, który pogorszył sytuację huty, to wprowadzenie przez rząd ceł na import wyrobów stalowych. Spowodowało to wzrost cen surówki stalowej z 700 do 1100 zł za tonę i cen złomu z 300 do 500 zł za tonę. Krajowi producenci stali nie byli w stanie zaspokoić popytu, a przy zakupach za granicą trzeba było doliczać cło — wylicza Leszek Kulawik.
Warto dodać, że około 70 proc. produkcji zabrzańskiej firmy trafia na eksport. Ubiegłoroczny kurs walutowy spowodował, że spółka nie mogła zarobić na tej sprzedaży.
— Ponieśliśmy około 2 mln zł strat kursowych — szacuje prezes.
Huta Zabrze zatrudnia 230 osób, a jej roczne obroty sięgały 28 mln zł.