Hutnicy w kolebce

Katarzyna Kapczyńska
22-08-2006, 00:00

Dziś rozwód obu stoczni. Prawie 30 proc. akcji Gdańskiej przejmie Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa. W powietrzu wisi kolejna konsolidacja.

Pracownicy Stoczni Gdańskiej, kolebki Solidarności, wywalczyli odłączenie od Stoczni Gdynia. Teraz razem ze Stocznią Szczecińską Nową (SSN) będą funkcjonować w Korporacji Polskie Stocznie (KPS), należącej do Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Słowem — znajdą się pod pośrednią pieczą skarbu państwa.

Gdańsk za stal...

Obecnie 31,24 proc. akcji Stoczni Gdańskiej ma ARP, reszta należy do Stoczni Gdynia. Dziś oficjalnie w spółce ma pojawić się nowy akcjonariusz. Andrzej Jaworski, prezes Stoczni Gdańskiej, spodziewa się, że będzie nim Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa (CZH), także należąca do ARP. Ma ona objąć 27,8 proc. akcji stoczni. W grę wchodzi 23 mln zł. Kwota wynika z wzajemnych rozliczeń między Gdynią i CZH za dostawy stali.

Jaki będzie kolejny krok?

— Planujemy wniesienie akcji Stoczni Gdańskiej do KPS. Na bazie tej spółki będziemy wraz z SSN budować silny stoczniowy podmiot — mówi Paweł Brzezicki, prezes ARP.

Dzięki temu firmy będą mogły wspólnie zamawiać materiały, negocjować ubezpieczenia czy korzystać z usług biura projektowego.

Konsolidację stoczni poprzez KPS przewidywał program poprzedniego rządu. Wówczas jednak plan został storpedowany, ponieważ Stoczni Gdynia zależało na wejściu inwestora, a Stocznia Gdańska najpierw chciała przeprowadzić rozwód. Dziś Gdynia nadal obstaje przy pozyskaniu inwestora, konsolidacja Gdańska i Szczecina jest jednak możliwa.

...i za pochylnie

Paweł Brzezicki nie wyklucza jednak też, że część akcji Stoczni Gdańskiej obejmie zewnętrzny inwestor. Na razie jednak sporo wskazuje na to, że zaangażowanie jeszcze bardziej może zwiększyć ARP. Chce bowiem odkupić pochylnie od Synergii 99 — spółki deweloperskiej, która przejęła część terenów po dawnej Stoczni Gdańskiej. Jeśli transakcja się powiedzie, ARP może aportem wnieść pochylnie do Stoczni Gdańskiej. Pojawiają się jednak informacje, że pochylnie ma nabyć Stocznia Gdynia i przekazać je Gdańskiej w zamian za rozliczenie wzajemnych zobowiązań. Tyle tylko że Gdynia nie ma pieniędzy na tę transakcję.

Wcześniej planowano, że uzyska nieco gotówki w zamian za sprzedaż ARP części udziałów w spółkach zależnych Euro-Luk i Euro-Mal. Plan jednak nie wypalił, bo strony — ARP i Gdynia — nie mogły porozumieć się co do tego, kto ma w nich posiadać kontrolny pakiet.

Warunkowa szansa

Mimo że od kilku lat w branży stoczniowej trwa hossa, polskie firmy nie mogą wyjść z zapaści. Otrzymały setki milionów pomocy publicznej, ale nadal nie mają ani środków obrotowych, ani pieniędzy na inwestycje. Przyczynami są: złe zarządzanie i portfel nierentownych kontraktów. Gdańsk jednak zaczyna z czystym kontem. Za 2005 r. stocznia miała 200 tys. zł zysku, a kontrakty dopiero zdobywa. Jeśli uzyska rentowne zamówienia, ma spore szanse na kilka tłustych lat. Tyle tylko że jej program działania musi zdobyć akceptację Brukseli. Spółka musi też mieć środki na bieżące funkcjonowanie i inwestycje. Bez inwestora raczej sobie nie poradzi. Na dodatek z pomocy ARP i KPS powinna korzystać ostrożnie, by nie narazić się na zarzut transferu niedozwolonej pomocy publicznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Hutnicy w kolebce