W czerwcu doszło do przełomu w branży lotniczej. Pasażerowie wracają — stwierdził szef IATA. Na dobre czasy trzeba jednak jeszcze poczekać do przyszłego roku.
— W przemyśle lotniczym nastąpił w czerwcu przełom. Chociaż nadal wyniki są gorsze od ubiegłorocznych, pasażerowie wracają. Przewidujemy, że w wyniku stłumionego popytu i wakacji na półkuli północnej, klientów będzie przybywać w lipcu i sierpniu — te optymistyczne prognozy Giovanni Bisignani, dyrektor zarządzający IATA, przedstawił na odbywającym się w Hongkongu kongresie organizacji zrzeszającej 277 międzynarodowych przewoźników lotniczych ze 140 krajów.
O delikatnej poprawie świadczą dane za czerwiec. Chociaż w porównaniu z czerwcem 2002 r. przewozy pasażerskie spadły o 11,8 proc., a w krajach Azji i Pacyfiku w związku z SARS aż o 35,8 proc., to te wyniki są dobre, zważywszy że w maju było to odpowiednio –21 proc. i –55 proc. W pierwszym półroczu przewozy pasażerskie na świecie były o 7,1 proc. mniejsze, w Europie o 1,1 proc., a więc już bardzo blisko ubiegłorocznego poziomu. Jeszcze w tym roku liczba pasażerów spadnie o 2 proc. w porównaniu z 2002 r. Jednak w 2004 r. linie zanotują 4-5 proc. wzrost.
— Najgorsze już minęło, ale droga do poprawy będzie długa —zapowiada Giovanni Bisignani.
Ostrzegł on, że firmy powinny skoncentrować się na kontroli kosztów. Nie wystarczy jednak powrót do sytuacji ze stycznia 2003 r. czy 2001 r., bo wówczas branża byłaby równie wrażliwa na kryzysy, jak SARS czy wojna w Iraku, co obecnie. Tymczasem w przyszłości linie lotnicze powinny wkalkulować kryzysy w strukturę kosztów.
Na razie tego nie robią, co najlepiej widać podczas publikacji wyników. British Airways poinformowały w ubiegłym tygodniu o olbrzymiej stracie kwartalnej — 45 mln GBP (281,2 mln zł) brutto w porównaniu z 65 mln GBP zysku. Z kolei holenderski przewoźnik KLM stracił w pierwszym kwartale roku finansowego 62 mln USD (239,9 mln zł), podczas gdy rok temu zarobił netto 12,6 mln USD. Spółki zgodnie obciążają winą spowolnienie gospodarcze na świecie, wojnę w Iraku oraz wybuch SARS. IATA przewiduje, że wirus będzie kosztować branżę 4 mld USD (15,5 mld zł), a konflikt w Iraku 2,5 mld USD (9,7 mld zł).