Spółki potrzebują kapitału na skup wierzytelności
Kruk spodziewa się kredytowego tsunami. Banki będą w tym roku masowo sprzedawały przeterminowane długi.
Spowolnienie gospodarcze za nami, ale jego efekty jeszcze długo będą wychodziły na światło dzienne. Także w postaci niespłacanego zadłużenia w bankach, przeterminowanych rachunków telefonicznych, zaległego czynszu. Są firmy, które na tym zarabiają — tak jak Kruk.
— Przez najbliższe lata przez rynek przetoczy się fala złych kredytów sprzed 2-3 lat. Wtedy banki masowo ich udzielały, teraz będą chciały je odzyskać. Już ogłosiły kilka przetargów na windykację lub sprzedaż złych długów — mówi Piotr Krupa, prezes i założyciel Kruka.
Dobry windykator
Kruk jest największą firmą windykacyjną w Polsce. Prezes zapewnia, że także najbardziej skuteczną. Zawdzięcza to swojej nietypowej strategii. Wiele osób zna ją już z serii telewizyjnych reklam.
— Walczymy z negatywnym wizerunkiem firmy windykacyjnej. Chcemy pokazać, że firma taka jak nasza jest po to, by pomagać ludziom spłacać długi. Jeśli nie masz pieniędzy, żeby spłacić całość, możesz zapłacić w ratach. I sam ustalisz, na jakie raty cię stać — wyjaśnia filozofię działania Kruka Piotr Krupa.
Strategia spółki opiera się na założeniu, że ludzie są uczciwi. Potwierdzają to także badania, w których większość badanych zadłużonych osób wskazała, że wolałaby spłacić długi w dogodnych ratach, niż uregulować go jednorazowo nawet przy umorzeniu dużej części zaległości.
— To założenie przekłada się na skuteczność. Działamy w ten sposób od 2008 r. i wyniki mamy lepsze, niż kiedykolwiek — mówi prezes.
Dwa filary
Firmy, takie jak Kruk, działają na dwa sposoby. Jeden z nich to windykacja na zlecenie.
— Windykator dostaje wówczas od banku czy telekomu procent od kwoty należności odzyskanej od dłużnika — tłumaczy Piotr Krupa.
Drugi model biznesowy polega na odkupieniu długu od banku lub innej firmy.
— Aby prowadzić windykację masową w pierwszym modelu, trzeba budować relacje z bankami i sprawny "silnik windykacyjny". W biznesie inwestycyjnym oprócz tego trzeba mieć również gotówkę. Konieczna jest także umiejętność wyceny kupowanego pakietu — oszacowania, ile osób dokona wpłat, jakich trzeba użyć narzędzi windykacyjnych, ile będzie kosztowało ściągnięcie tych pieniędzy — mówi prezes.
Dodaje, że w Polsce nie ma drugiej firmy, która działałaby w podobnym stopniu na obu tych rynkach.
Do tej pory Kruk inwestował, korzystając z kilku źródeł finansowania — kapitałów własnych (ponad 100 mln zł), kredytów bankowych oraz obligacji korporacyjnych.
Idzie boom
Piotr Krupa spodziewa się, że rynek złych długów będzie szybko rósł. Według raportu InfoDług, Polacy zalegają z płatnościami już na kwotę 28,21 mld zł i są to wyłącznie długi osób indywidualnych. W ciągu roku wzrost wyniósł aż 68 proc.
— Wartość tego rynku de facto powinno się mierzyć tym, ile inwestorzy zainwestują w te długi. My szacujemy, że kwota inwestycji przez ostatnie lata była zbliżona. Wynosiła 1 mld rocznie, tylko w obrębie zadłużenia gospodarstw domowych — mówi prezes Kruka.
Teraz kwoty na zakup wierzytelności mają rosnąć szybciej.
— Konieczne będzie pozyskanie kapitału. Potrzebujemy finansowania rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Wraz z głównym akcjonariuszem [fundusz Enterprise Investors —red.] rozważamy różne opcje jego pozyskania — mówi prezes.
W grę wchodzi m.in. upublicznienie spółki lub zwiększenie programu emisji obligacji.
— To decyzja, z którą właściciele nie powinni długo czekać. Rynek będzie rósł szybko, przez najbliższe kwartały banki będą sprzedawały wierzytelności. Spółka i rynek są w mocno wzrostowym trendzie — wylicza Piotr Krupa.
Konkurent też rośnie
Notowany na GPW Kredyt Inkaso właśnie prowadzi emisję akcji, z której chce pozyskać ponad 47 mln zł. Spółka wdraża też program obligacji o wartości 150 mln zł. Te pieniądze pozwolą firmie rozwijać się przez dwa lata. W październiku 2010 r. Kredyt Inkaso zebrał z emisji 36,3 mln zł.
— Obecnie wartość nominalna nabytych wierzytelności w naszym portfelu wynosi około 1,1 mld zł. Nasze plany zakładają podwojenie tej wartości w roku obrotowym 2011/12, m.in. dzięki środkom z akcji — mówi Artur Górnik, prezes Kredyt Inkaso.
Jego zdaniem, w 2011 r. należy spodziewać się dużych transakcji oraz umacniania współpracy między firmami z branży wierzytelności a bankami i korporacjami.
97
mld zł Tyle wynoszą nieuregulowane długi Polaków — wynika z szacunków Krajowego Rejestru Długów. Kwota obejmuje zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorców.