- Cła i kryzys spowodowany przez pandemię wydają się żartem w porównaniu z tym, co będzie – powiedziała Nabila Popal, dyrektor ds. badań w IDC. - Rynek smartfonów przejdzie sejsmiczną zmianę, zanim kryzys się skończy; pod względem wielkości, średnich cen sprzedaży i sytuacji konkurencyjnej. Nie spodziewamy się poprawy sytuacji co najmniej do połowy 2027 roku – dodała.
Gwałtowny wzrost popytu na zaawansowane chipy pamięci do obsługi zadań związanych ze sztuczną inteligencją wyczerpał globalną podaż aż do przyszłego roku. IDC przewiduje obecnie, że w 2026 roku sprzedaż urządzeń mobilnych wyniesie około 1,1 mld, czyli ok. 160 mln mniej niż w 2025 roku. Firma zwraca uwagę, że zniweczy to lata stopniowego wzrostu rynku. Analitycy IDC przewidują, że producenci smartfonów zareagują ograniczając specyfikacje aparatów, a także eliminując nieopłacalne modele podstawowe i nakłaniając konsumentów do kupowania modeli premium.
Popal prognozuje, że z powodu niedoboru chipów pamięci średnia cena sprzedaży smartfona wzrośnie w tym roku o 14 proc. do rekordowych 523 USD.
IDC ocenia, że smartfony premium, jak większość iPhone'ów, lepiej przetrwają kryzys. Analitycy uważają, że nawet po poprawie podaży chipów pamięci powrót do starych struktur cenowych wydaje się mało prawdopodobny.
- Czasy tanich smartfonów minęły, ponieważ nawet po zakończeniu kryzysu nie spodziewamy się, że ceny pamięci spadną do poziomu z 2025 roku – powiedziała Popal.
W zeszłym roku sprzedano około 170 mln smartfonów w cenie poniżej 100 USD. Według IDC, obecnie byłoby to już nieopłacalne.
W ubiegłym roku, kiedy niedobór chipów pamięci zaczął się coraz wyraźniej ujawniać, analitycy firmy Counterpoint również prognozowali spadek rynku smartfonów w 2026 roku. Przewidywali jednak, że zmniejszy się tylko 2,6 proc.
W 2025 roku rynek smartfonów wzrósł o 2,0 proc. W 2024 roku doszło odbił aż o 6,2 proc. po spadku o 3,4 proc. w 2023 roku.
