Indeks WIG 20 może spaść nawet do 1140 pkt

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2002-12-19 00:00

Inwestorzy w USA starali się we wtorek, by coś zostało z nadziei na spóźniony rajd św. Mikołaja, ale nie było im dane wygrać z okolicznościami. Inwestorzy powinni przejmować się słabnącym dolarem, ceną ropy i tym, że niedługo może rozpocząć się wojna z Irakiem, ale wielkiego natężenia obaw na sesji nie widziałem.

Ze spółek też nadeszły złe informacje, przede wszystkim z zajmujących się sprzedażą detaliczną. W poniedziałek na złe informacje z tego sektora rynek zareagował podnosząc kursy. Przedwczoraj było inaczej — tylko w tym można było zauważyć wpływ pogorszonego przez geopolitykę nastroju. Poza tym McDonald’s zapowiedział, że odnotuje pierwszą w historii kwartalną stratę, a GE też nie zachwycił potwierdzając, że wyniki będą w dolnych granicach prognoz. Biorąc pod uwagę, że ze spółek inwestorzy otrzymali złe informacje, a napięcie przed wojną wzrosło, to spadki można uznać za umiarkowane i nie można wykluczyć, że przed końcem roku nastąpi dalszy ciąg „windows dressing”.

Po sesji Micron Technology (drugi co do wielkości producent pamięci) podał stratę większą od prognozowanej, co natychmiast wpłynęło na spółki z sektora. W nocy bankructwo ogłosił Conseco (firma ubezpieczeniowo-pożyczkowa). To trzecie największe bankructwo w USA po Enronie i WorldCom. Problemy spółki znane są od miesięcy (została usunięta z giełdy), więc nie powinno to mieć żadnego wpływu, ale jednak mogło pogorszyć nastroje. Po sesji wyniki podały Oracle i Palm, co będzie miało wpływ na rynki europejskie.

Indeksy w Europie spadały w oczekiwaniu na kolejną słabą sesję w USA. Na szczęście instytut Ifo podał swój wskaźnik nastroju biznesu. Był on nieco lepszy od prognoz, co poprawiło nastroje. Poza tym wzmacniający się dolar pomagał rynkom (normalna korekta). Spadki podczas naszej sesji nie były duże — w pobliżu 1 proc.

Dziś inwestorzy otrzymają kolejne dane makro z USA, które mogą mieć wpływ na notowania. O 14.30 będą to, jak zwykle w czwartek, dane o nowo zarejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu (prognoza to 401 tys.). Ostatnio liczba ta znacznie wzrosła, więc rynek będzie czekał na te informacje z niepokojem. O 16.00 dowiemy się, jak w listopadzie wyglądał indeks wskaźników wyprzedzających (LEI). Prognoza jest optymistyczna i mówi o wzroście o 0,6 proc. I to, że jest optymistyczna niepokoi — niezwykle łatwo o rozczarowanie. Wreszcie o 18.00 Fed z Filadelfii ogłosi swój raport i indeks opisujący gospodarkę regionu (prognoza to spadek z 6,1 do 5,0 pkt).

Nasz rynek nie czekał na komunikat RPP, która zresztą zgodnie z oczekiwaniem nie zmieniła stóp. Rozpoczęła się przecena, którą zapoczątkowały duże zlecenia sprzedaży na TP SA i PKN. Przecena rynku była zaskakująca, bo rynki światowe mimo spadków, były bardzo spokojnie. Fundusze zagraniczne postanowiły do końca zrealizować zyski po grze pod szczyt UE i na zakończenie roku urządzić „windows stripping” zamiast „windows dressing”. Dlatego podobnie zachowywał się węgierski BUX. Poza tym odgrywała rolę sytuacja techniczna zapowiadająca spadki, a jak wiele razy pisałem nasz rynek jest bardzo „techniczny”. To potwierdza prognozę z mojej tygodniowej analizy, mówiącej o korekcie całego, trwającego od października wzrostu. Tak więc teoretycznie wszystko byłoby zgodne z założeniami. Tylko moment i gwałtowność przeceny zaskakiwała. Szczególnie, że z naszego rynku nie napłynęły żadne złe informacje, a dynamika produkcji przemysłowej co prawda nie zachwyciła, ale była w dolnych granicach prognoz.

Najgorsze było to, że spadki odbywały się na dużym obrocie, który przekreśla możliwość szybkiego i poważnego odwrotu — możliwe są tylko odbicia. Bez jakiejś akumulacji się nie obejdzie. Najbardziej prawdopodobne jest, że WIG 20 spadnie przed nią w okolice 1140 pkt.