NOWY JORK (Reuters) - W połowie poniedziałkowych sesji indeksy amerykańskich giełd zaczęły odrabiać spadki wywołane informacjami o katastrofie samolotu pasażerskiego w nowojorskiej dzielnicy Queens.
"Kłęby dymu unoszące się nad Nowym Jorkiem zapewne przywołały tyle złych wspomnień, że w pierwszej reakcji inwestorzy zaczęli pozbywać się akcji. Jednak coraz więcej osób zdaje się wierzyć, że nie był to atak terrorystyczny" - powiedział Charles Payne z Wall Street Strategies.
Do godziny 19.25 czasu warszawskiego Dow Jones nadal zniżkował o 0,51 procent i wynosił 9.558,93 punktu, a Nasdaq Composite zdołał wzrosnąć o 0,34 procent do 1.834,5 punktu.
Tuż przed otwarciem sesji inwestorzy spodziewali się zwyżki, ponieważ dobre prognozy finansowe przedstawił producent sprzętu telekomunikacyjnego Ciena.
Jednak potem na rynek dotarły wieści, że samolot lecący z Nowego Jorku na Domikanę spadł tuż po starcie z lotniska JFK. Na pokładzie było 255 osób. Wszyscy prawdopodobnie nie żyją.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))