O godzinie 16.00 w poniedziałek GUS poda dane o majowej inflacji mierzonej wskaźnikiem cen dóbr i usług konsumpcyjnych (CPI). Rynek oczekuje rocznej inflacji wysokości 6,5-6,6 proc., co oznacza miesięczny wzrost o około 0,7 proc. Analitycy są zgodni, że pozytywne dane mogą dać impuls wzrostowy warszawskiej giełdzie, mogą także przybliżyć moment kolejnej obniżki stóp procentowych, a tym samym osłabienia złotego.
- Prognozujemy majową inflację zgodnie z oczekiwaniami rynku. Naszym zdaniem ceny żywności miały niewielki wpływ na wzrost ogólnego poziomu cen, w przeciwieństwie do podwyżek opłat telekomunikacyjnych i cen leków – napisała Ewa Limańska, ekonomista Merrill Lynch, w raporcie z 15 czerwca.
Prognozę zgodną z oczekiwaniami rynku stawiają także analitycy Banku Handlowego. Obie instytucje różnią się jednak, jeśli chodzi o prognozę inflacji na koniec 2001 r. – ML prognozuje 5,2 proc., zaś BH 5,8 proc.
- Jeśli inflacja rzeczywiście wyniosła tyle, ile zakładaliśmy, i jeśli rząd zdecyduje się na zacieśnianie polityki fiskalnej i łatanie dziury budżetowej, możliwa jest redukcja stóp procentowych o 100 pkt. bazowych jeszcze w czerwcu – uważa Ewa Limańska.
Problem jednak w tym, że majowa inflacja na poziomie 6,6 proc. ( a więc takim samym jak przed miesiącem) lub wyższym (Ministerstwo Finansów prognozuje 6,8 proc.) w połączeniu z problemami budżetu może skłonić RPP do kolejnego odwleczenia decyzji.
WIK