Na początku nowego tygodnia obserwujemy lekkie cofnięcie, a sentyment pozostaje mieszany. Wszystko w dalszym ciągu będzie kręcić się wokół możliwych konsekwencji narastania presji cenowej. Opublikowany w piątek raport Uniwersytetu Michigan z jednej strony wskazał na pogorszenie nastrojów wśród konsumentów w maju, a z drugiej na zdecydowany wzrost oczekiwań inflacyjnych. Należy jednak pamiętać, że oczekiwania inflacyjne mają charakter adaptacyjny do bieżącego odczytu cen, a w ostatnich dwóch miesiącach inflacja w USA praktycznie wystrzeliła. Można zatem oczekiwać, że w scenariuszu jej spowolnienia w drugiej połowie roku również oczekiwania inflacyjne powinny spadać.
W tym tygodniu dużo może zależeć od komentarzy płynących ze strony przedstawicieli Fed, bowiem wielu z nich będzie miało okazję wypowiedzieć się na temat swojego postrzegania procesów zachodzących w gospodarce i możliwych reakcji ze strony FOMC. Utrzymanie status quo w przekazie powinno sprzyjać dalszemu odrabianiu strat przez główne indeksy. W końcówce tygodnia uwaga rynków ponownie skupi się wokół koniunktury gospodarczej i tempa jej odbudowy, ze względu na publikowane wstępne dane PMI za maj.
Na rynku walutowym widać również niewielki przepływ kapitału w kierunku bardziej bezpiecznych walut. Nastrojom dziś nie pomogły zapewne słabsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej z Chin, której dynamika wzrostu spadła w kwietniu do 17.7% r/r z 34.2% r/r w marcu i oczekiwanych 24.9% r/r. Kurs EURUSD stabilizuje się w okolicy 1.2150, a w defensywie znajdują się waluty surowcowe. Ciekawie dzieje się na rynku złota, które wychodzi na 3-miesięczne maksima i notowane jest powyżej 1850 USD za uncję, gdzie znajduje się ważna strefa oporu. Dość spokojny przebieg handlu na rynku walutowym sugeruje, że coraz większa ilość inwestorów postrzega żółty metal jako naturalne zabezpieczenie przed inflacją. Ropa natomiast stabilizuje się w pobliżu 65 USD za baryłkę.