Instalacje gazowe we flotach są rzadkością

Krzysztof Urbański
13-03-2003, 00:00

Odpowiedź na pytanie o opłacalność przestawienia floty samochodowej na paliwo gazowe nie jest jednoznaczna. Przekonanie, że pojazdy na gaz są tańsze w eksploatacji, nie do końca przekonuje zarządzających firmowymi parkami aut. Zaledwie niewielki odsetek flot samochodowych, użytkowanych przez przedsiębiorstwa, ma instalację gazową.

— Nasza flota liczy 4,5 tys. samochodów, w tym 25 proc. to nasze własne auta, a pozostałe 75 proc. — pojazdy wynajmowane od firm zewnętrznych. Żadne z tych aut nie ma instalacji gazowej — twierdzi Paweł Siciński z Telekomunikacji Polskiej.

Podobnie rzecz się ma w Netii Telekom, która korzysta z 400 samochodów.

— Zastanawialiśmy się nad instalacjami gazowymi dla naszych samochodów. Doszliśmy jednak do wniosku, że — jako firma — do nowych samochodów musielibyśmy kupić instalacje fabryczne, a to są jednak spore koszty. Jeśli nawet płacimy nieco więcej kupując benzynę, to koszt ten rozkłada się w czasie i jest praktycznie niezauważalny — przyznaje Michał Soćko, kierownik ds. floty samochodowej w Netia Telekom.

— Jeżeli klient zechce wynajmować od nas samochody wyposażone w instalację gazową, to oczywiście spełnimy jego życzenie. Mamy w naszej ofercie auta Toyoty. Producent ten akceptuje tylko własne, firmowe instalacje gazowe. Komplet urządzeń kosztuje 6-7 tys. zł. Jeśli przedmiotem transakcji będzie niewielka Toyota Yaris, koszt instalacji wyniesie blisko 20 proc. ceny auta. Przy większych modelach, choćby takich jak Avensis, będzie on nieco niższy. Dlatego w przypadku małych pojazdów przeróbki nie mają ekonomicznego uzasadnienia, nawet jeśli założy się późniejszy przebieg rzędu 50 tys. km rocznie — twierdzi Aneta Dziedzic, sales manager w firmie Carolina Fleet Management.

Przyznaje, że firmy dodatkowo kładą największy nacisk na redukcję kosztów eksploatacji właśnie najtańszych modeli. Oszczędności dotyczą zresztą nie tylko modeli z instalacją gazową, ale także nowoczesnych diesli. Te najmniejsze, najbardziej ekonomiczne są proporcjonalnie najdroższe.

— Kiedy w grę wchodzi Avensis, przeznaczona dla top managementu, nie ma sensu instalacja gazowa, która podnosi koszty rozkładające się na cały okres trwania umowy wynajmu, podczas kiedy auto będzie przejeżdżało 20-30 tys. km rocznie — tłumaczy Aneta Dziedzic.

W tej sytuacji nie powinno nikogo dziwić, że firma nie wynajmuje żadnych aut z instalacją gazową.

Zarządzający flotami zwracają uwagę na to, że auta wyposażone w instalacje gazowe wymagają większej staranności przy codziennej obsłudze. To okazuje się sporym problemem tam, gdzie samochody nie są podstawowym narzędziem pracy. Przeważnie wówczas użytkujące je osoby nie znają zasad dotyczących odpowiedniego korzystania z aut z instalacją gazową. Wymagają one określonych działań, chciażby przełączania na zasilanie gazem po uzyskaniu odpowiedniej temperatury silnika. Pominięcie pewnych czynności może stać się przyczyną dosyć istotnych zagrożeń, a niewłaściwa praca instalacji gazowej może powodować zniszczenie elementów silnika.

Dla firm z dużymi flotami nie bez znaczenia jest to, że instalacja gazowa wymaga corocznych przeglądów rejestracyjnych. Zdarza się bowiem, że zarządzający parkami samochodowymi mają kłopoty z wyegzekwowaniem od użytkowników przeglądu potrzebnego do przedłużenia rejestracji, wymaganego po trzech latach eksploatacji. A jeśli zabraknie przeglądu wykonanego w terminie, ubezpieczyciel będzie miał podstawę do odmowy wypłaty odszkodowania w razie wypadku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Urbański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Instalacje gazowe we flotach są rzadkością