Integer ma patent na Amerykę

opublikowano: 07-02-2013, 00:00

Po co spółce Rafała Brzoski patenty od Deutsche Post? Chce mieć otwartą furtkę do Ameryki Północnej i Azji.

Wchodzimy na nowy rynek, inwestujemy miliony w ekspansję… i zostajemy zablokowani przez lokalnego konkurenta, który ma podobny produkt i patenty na niego — takiej niemiłej niespodzianki, która stała się udziałem m.in. Samsunga spierającego się z Apple’em stara się uniknąć Rafał Brzoska, prezes i główny akcjonariusz Integera.pl.

Paczkomat InPostu z grupy Integera (FOT. MW)
Paczkomat InPostu z grupy Integera (FOT. MW)
None
None

Jego spółka pod koniec stycznia dostała od Deutsche Post licencję na „patenty dotyczące rozwiązań technologicznych, które mogą być stosowane w paczkomatach”. Prezes tłumaczy, że niemieckie patenty tylko uzupełnią katalog Integera — i pomogą mu w wejściu do kolejnych krajów.

— To ponad 20 patentów na rozwiązania stosowane w paczkomatach, zastrzeżonych przez Deutsche Post m.in. w Azji i Stanach Zjednoczonych. Integer.pl ma ponad 100 własnych patentów „paczkomatowych”, ale te, na które licencję uzyskaliśmy od Niemców, otwierają nam furtkę na nowe rynki — mówi Rafał Brzoska. Integer.pl za licencję musi zapłacić 0,5 mln EUR. Spółka szacuje, że w ciągu najbliższych pięciu lat maksymalna wartość opłat licencyjnych nie przekroczy 7 mln EUR.

Swoboda dawana przez patenty ma być jednak tego warta.

— Nie musimy się już obawiać ewentualnych postępowań o naruszenie patentów, które mogłyby zablokować rozwój sieci paczkomatów i narazić nas na olbrzymie straty. W tym roku będziemy chcieli rozpocząć ekspansję na rynku amerykańskim, utworzyliśmy też spółkę zależną w Hongkongu, która powinna rozwinąć skrzydła w kolejnych latach — mówi Rafał Brzoska.

Deutsche Post samodzielnie nie produkuje paczkomatów, zbudowało jednak w Niemczech potężną sieć 2,5 tys. maszyn, zwanych tam „Packstation”. Integer.pl tymczasem — za pomocą funduszu PineBridge — buduje europejską sieć EasyPack, w której ma być 16 tys. maszyn. Paczkomaty Integera stoją już m.in. w Chile, Arabii Saudyjskiej, krajach bałtyckich czy Australii — tamtejsi operatorzy kupili na własność maszyny z polskiej firmy. Paczkomaty powoli przyciągają uwagę także największych firm zza oceanu. Pod koniec listopada ubiegłego roku Google kupił (za nieznaną sumę, choć mówiło się nawet o 25 mln USD) małą kanadyjską firmę BufferBox.

Jedynym produktem działającego od dwóch lat start-upu są właśnie maszyny do samodzielnego odbioru i nadawania przesyłek — pierwsza stanęła równo rok temu na jednym z kanadyjskich uniwersytetów. Na razie pierwszy duży kontrakt nowego nabytku Google’a dotyczy ustawienia kilkudziesięciu paczkomatów na stacjach sieci kolejowej GO Transit w okolicach Toronto.

Własną sieć — pod nazwą Locker — od połowy ubiegłego roku tworzy też największy sklep internetowy świata, Amazon. W USA od kilku miesięcy rozstawia maszyny m.in. w marketach sieci Staples (która ma 1,5 tys. placówek) i 7-Eleven, wchodzi też z nimi na rynek brytyjski.

Według Rafała Brzoski, właśnie firmy takie jak Amazon — dla których szybka i bezproblemowa dostawa jest podstawą działania biznesu — mogą być w przyszłości zainteresowane przejmowaniem istniejących sieci paczkomatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane