Integracja niewiele zmieni

Marcin Złoch
opublikowano: 2004-03-24 00:00

Po 1 maja nie należy spodziewać się trzęsienia ziemi na krajowym rynku telekomunikacyjnym. Pełna liberalizacja musi poczekać.

Rozwój rynku telekomunikacyjnego jest przed nami. Integracja ze strukturami Unii Europejskiej powinna wpłynąć na dalszą liberalizację rynku i zwiększenie jego konkurencyjności. Mogą skorzystać na tym operatorzy alternatywni i ich klienci. Ceny, coraz dostępniejszych usług, według analityków powinny spadać.

Eliminacja dominacji

Według Jarosława Bartosiaka, dyrektora sprzedaży i obsługi klienta Pilickiej Telefonii, w ostatnich trzech latach, rozpoczęło się wprowadzanie przepisów wspólnoty europejskiej dotyczących rynku telekomunikacyjnego i związana z tym liberalizacja rynku. Można zaobserwować znaczne zmiany w zakresie prawa dotyczącego usług telekomunikacyjnych.

— Należy tu wymienić takie obszary, jak: konkurencja na rynkach sieci i usług łączności elektronicznej, przetwarzanie danych osobowych oraz ochrona prywatności. Po wstąpieniu Polski do wspólnoty nastąpią dalsze zmiany w tym zakresie. Należy się spodziewać ograniczania dominacji dotychczasowych monopolistów — przekonuje Jarosław Bartosiak.

Desantu nie będzie

Zdaniem osób obserwujących krajowy rynek, po akcesji do UE należy się spodziewać znoszenia ograniczeń we wchodzeniu na rynek nowych podmiotów. Jednak nierzadkie są poglądy, że przez kilka pierwszych lat po integracji Polski z UE na krajowym rynku telekomunikacyjnym może być trudno o dostrzegalne roszady.

— Przez pierwsze 2 lata niewiele się zmieni w polskiej telekomunikacji, nie będzie gwałtownych wydarzeń — prognozuje Tomasz Maciszewski, dyrektor marketingu i sprzedaży NOM.

— Desant firm telekomunikacyjnych z UE raczej nie nastąpi, gdyż na zachód od Odry też nie jest najlepiej z liberalizacją rynku. To świeża historia. Ten proces rozpoczął w USA dopiero Ronald Reagan, doprowadzając do darmowych połączeń lokalnych. W Europie rzeczywista liberalizacja dopiero startuje. A u nas nowo powstające prawo telekomunikacyjne de facto zamraża istniejący stan rzeczy i niepotrzebnie podnosi wiarę w pełną liberalizację rynku — twierdzi Jarosław Roszkowski, dyrektor generalny Crowley Data Poland.

Możesz zainteresować się również: