Intenson żywi superskładnikami

Pomysł na biznes: Kraj jest mały, więc walczymy o kontrakty za granicą — mówi przedsiębiorca. I korzysta z mody na prozdrowotną żywność

„Superfoods” to określenie na różne korzystne dla zdrowia składniki — jagody goji, młody jęczmień, zielona kawa czy spirulina. Z nich biznes uczyniła firma Intenson z miejscowości Całowanie koło Karczewa, założona i zarządzana przez Michała Lasockiego.

POCZĄTKI:
Zobacz więcej

POCZĄTKI:

Michał Lasocki, założyciel Intensona, przygodę z branżą rozpoczął przed dziewięciu laty od ściągnięcia do Polski asortymentu produktów do przyrządzania Yerba Mate. Dziś sprzedaje około 100 produktów z kategorii superfoods. Marek Wiśniewski

Przepis na smak

— Zaczęło się od zainteresowania zdrową żywnością i sprowadzenia do Polski Yerba Mate, a następnie sprzedaży internetowej. Cztery lata później narodziła się marka i firma Intenson ze znacznie szerszym portfelem produktów tzw. zdrowej żywności i sprzedaż w specjalistycznych sklepach, bo wtedy głównie one interesowały się prozdrowotnymi produktami. Dziś chcą je mieć wszystkie sieci handlowe — mówi Michał Lasocki. Ten rok spółka ma zamknąć obrotami na poziomie 35-40 mln zł.

— W zeszłym roku było to 20 mln zł. Tak wysoka dynamika możliwa jest dzięki podpisanym umowom z dużymi sieciami handlowymi, a z kolejnymi negocjujemy wejście. Obecnie jesteśmy w około połowie z nich — twierdzi szef Intensona. Jedną piątą przychodów w 2016 r. ma przynieść sprzedaż zagraniczna.

— Mamy dystrybutorów w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Austrii, Niemczech, Czechach i Słowenii. Prowadzimy rozmowy z USA. To eksport będzie za jakiś czas głównym motorem wzrostu firmy, bo polski rynek na taką żywność jest mocno ograniczony — opowiada Michał Lasocki. Przyznaje, że największą barierą nad Wisłą jest wysoka cena superfoods, ale też umiejętność wkomponowania ich w posiłek.

— Część konsumentów próbuje np. młodego jęczmienia, ale nie odpowiada im jego smak. Ostatecznie więc przekłada walory smakowe ponad zdrowotne. Tu branża ma więc jeszcze sporo do zrobienia — np. by rozpropagować przepisy na potrawy zawierające te składniki — mówi prezes Intensona. Dlatego też kolejny pomysł na nowości to gotowe mieszanki — m.in. musli z już dodanymi superskładnikami. Dziś w ofercie spółki jest około 100 produktów. W tym roku dołoży do nich co najmniej 50 kolejnych — głównie bezglutenowych i z certyfikatami ekologicznymi.

— Oba te rynki wyglądają ciekawie — rosną, a jednocześnie klienci są gotowi zapłacić więcej za taki towar. Za 5-6 lat chcielibyśmy być spółką sprzedającą przede wszystkim produkty ekologiczne z odpowiednimi certyfikatami. To też jeden z wymogów sieci zagranicznych — dodaje Michał Lasocki. W Całowaniu w pobliżu Warszawy zlokalizowany jest zakład konfekcjonujący surowce.

— Kończymy budowę nowej hali produkcyjno-magazynowej, która pozwoli nam zwiększyć moce dwukrotnie i zrezygnować z wynajmowania powierzchni magazynowych. Lada moment uruchomimy drugą zmianę. Mamy pozwolenie na budowę kolejnych magazynów — wylicza szef Intensona.

Kierunek: eko

Wyzwaniem dla mniejszego przedsiębiorcy, zatrudniającego ok. 70 pracowników, jest pozyskanie finansowania na rozwój. — Firma rośnie dzięki finansowaniu bankowemu, ale nasze potrzeby są wyższe niż możliwości bankowe. Oczywiście łatwiej byłoby nam rozwijać się z inwestorem finansowym. Prowadzimy cały czas takie rozmowy, ale nie chcę sprzedawać większościowego udziału w firmie. Być może zaczniemy od emisji obligacji, a później rozważamy debiut giełdowy — mówi Michał Lasocki.

Przyznaje, że konkurencja rośnie.

— Z jednej strony powstaje coraz więcej małych firm, z drugiej duzi gracze z branży spożywczej zaczynają coraz mocniej poszerzać portfel o superfoods. Są też wyspecjalizowane w bakaliach spółki i gracze z rynku żywności ekologicznej, którzy stosunkowo łatwo mogą pojawić się w tej naszej części rynku. Jednocześnie jako mały podmiot możemy znacznie szybciej reagować na zmianę zainteresowania konsumentów — wprowadzać i wycofywać produkty — zaznacza prezes Intensona.

Obecnie największymi hitami w tym segmencie są m.in. czystek, młody jęczmień i kolejne — po oleju kokosowym — produkty z tego owocu, jak cukier kokosowy.

— Lada moment powinien rozpocząć się boom na produkty z konopi. Superfoods są w dużym stopniu uzależnione od mody. Dlatego też elastyczność jest taka ważna — twierdzi Michał Lasocki. Tłumaczy, że na największą stałość konsumentów mogą liczyć zdrowsze zamienniki zwykłych produktów, jak sól himalajska czy ksylitol. Sporo superfoods bazuje na polskich surowcach, które też chętnie kupuje zagranica.

— Kiedyś powszechny był jęczmień importowany z Chin, ale konsumenci coraz częściej odrzucają ten kraj pochodzenia surowca, obawiając się o bezpieczeństwo. To stworzyło szansę dla naszych krajowych rolników, którzy zajęli miejsce chińskich, m.in. w sieciach w Niemczech. Kupując w kraju, łatwiej też reagować na zmianę zamówień, a produkt jest świeższy, bo nie spędza wielu tygodni w podróży i w magazynach — przekonuje założyciel Intensona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Intenson żywi superskładnikami