Inwestorzy liczą już na korekcyjne odbicie

Waldemar Borowski
opublikowano: 16-01-2009, 00:00

Warszawski parkiet kontynuuje czerwoną serię. Tym razem zarysowała się chęć obrony rynku przez stronę popytową. Na przeszkodzie udanego finiszu stanęły jednak fatalne nastroje na Wall Street.

Czwartkowa sesja rozpoczęła się od umiarkowanych spadków, ale okazało się to tylko preludium do potwierdzenia siły podaży. Wystarczyło pogorszenie nastrojów na głównych parkietach Europy, aby WIG20 rozpoczął pogoń za najgorszymi indeksami w Moskwie i Sofii. Rano motorami zniżek ponownie stały się banki, którym tym razem, w tej mało zaszczytnej roli, przewodził BRE Bank. Wpływ na kiepskie nastroje wokół branży finansowej miało przekazanie wstępnych wyników IV kw. przez ING. Znaczne obniżenie ubiegłorocznego zysku bank tłumaczył zaktualizowaniem portfela euroobligacji Skarbu Państwa. To jednak nie znalazło zrozumienia u analityków, którzy przyjęli wyniki z dezaprobatą.

Zarysowała się mniejsza agresja sprzedających, co dało się zauważyć po niższym wolumenie na papierach PKO BP. Warszawscy inwestorzy wykorzystali ocieplenie na europejskich rynkach oraz przyzwoite zachowanie kontraktów na Wall Street, aby spróbować zniwelować poranne straty. Taka reakcja była do przewidzenia już przed sesją, bo trudno, aby po sześciu dniach nieprzerwanych spadków byki nie szukały swej szansy w decyzji EBC i nie zagrały pod ewentualną poprawę na amerykańskim rynku pracy.

Największe polskie banki dokonały po dwóch godzinach handlu woltę o 180 stopni i z maruderów stały się liderami broniącymi naszego najważniejszego indeksu. Skutecznie wspomagał je KGHM. Inwestorzy zauważyli zmianę na wycenach konkurentów lubińskiego kombinatu na londyńskiej giełdzie. Wszystkie górnicze spółki, z Rio Tinto i Xstratą na czele, obrały tam zdecydowany kurs na północ, ale wraz z upływem czasu ich determinacja wyraźnie słabła.

JP Morgan Chase nie zdruzgotał rynku wynikami. Okazało się, że zarobił w poprzednim kwartale ponad 700 mln USD i podtrzymał ubiegłoroczną serię zysków. Agresywna działalność tego amerykańskiego banku na "emerging markets" na pewno wspomogła to "osiągnięcie". Taki rezultat trudno uznać za sukces, jednak przy obecnych kłopotach sektora finansowego rynki musiały przyjąć go z zadowoleniem. To rozbudziło nadzieje, że piątkowy, również przyspieszony, raport Citigroup także zaskoczy pozytywnie i jego strata nie będzie tak gigantyczna, jak się powszechnie uważa.

Ujemne otwarcie na Wall Street nie pomogło stronie popytowej na GPW. Fruwające koszyki zleceń sprzedaży dokonały dzieła zniszczenia i WIG20 zakończył notowania spadkiem o 0,99 proc. Honoru blue chipów broniły dzisiaj Asseco, KGHM i spółki medialne. Fatalną passę kontynuują banki, które wyraźnie nie mogą znaleźć dla siebie wsparcia. Na szerokim rynku wyróżnił się Petrolinvest, fundując akcjonariuszom prawdziwą "jazdę po bandzie".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Waldemar Borowski

Polecane