Inwestorzy myślą najpierw o Polsce

MAG
opublikowano: 06-06-2008, 00:00

Planujący inwestycje najchętniej zlokalizowaliby je w Polsce. Mimo to wypadliśmy z toplisty pod względem napływu kapitału.

Planujący inwestycje najchętniej zlokalizowaliby je w Polsce. Mimo to wypadliśmy z toplisty pod względem napływu kapitału.

W 2006 r. świetne piąte miejsce, rok później wciąż dobre siódme, a w tym roku niestety już poza pierwszą dziesiątką — tak wypada Polska w raporcie Ernst & Young dotyczącym atrakcyjności inwestycyjnej. Najwięcej bezpośrednich inwestycji zagranicznych przyciągnęły w 2007 r. USA, Wielka Brytania i Francja.

Ale są też dobre wieści. W ankiecie przeprowadzonej wśród 834 menedżerów z 43 krajów nasz kraj wysforował się na prowadzenie w kategorii „rozważana przyszła lokalizacja”. Wyprzedziliśmy ubiegłorocznego lidera — Niemcy. Pod względem liczby projektów, których było 146 (o 4 proc. mniej niż rok wcześniej), zajęliśmy dobre, siódme miejsce.

Atrakcyjny Wschód

Gorzej z miejscami pracy: w raporcie opisującym 2006 r. Polska brylowała jako kraj, w którym dzięki zagranicznym inwestycjom powstało najwięcej nowych miejsc pracy (31 tys.), w 2007 r. nowych etatów powstało 18,3 tys., czyli o 41 proc. mniej. Polska spadła na drugie miejsce, za Wielką Brytanię. To m.in. dlatego że w sektorze elektroniki powstało 3,9 tys. etatów, podczas gdy w 2006 r. 12,4 tys.

— Coraz ciekawsze dla inwestorów stają się Chiny, Rosja i Indie, podczas gdy Europa Zachodnia po raz pierwszy nie jest najatrakcyjniejszym regionem — informuje Agnieszka Tałasiewicz z Ernst & Young.

Ekspertka podkreśla, że dla inwestorów najważniejsze są stabilność systemu prawnego, infrastruktura logistyczna i transportowa, infrastruktura telekomunikacyjna, potencjał wzrostu efektywności pracy i koszty pracy.

— Koszty pracy wciąż pozostają stosunkowo niskie w porównaniu z Europą Zachodnią, a ponadto w innych krajach naszego regionu wzrosły bardziej niż w Polsce — podkreśla Agnieszka Tałasiewicz.

Smok i słoń

Autorzy raportu uważają, że przyszłość Europy to innowacyjność.

— Niektórzy biznesmeni twierdzą, że Chiny to papierowy smok, a Indie — plastikowy słoń. Nic bardziej mylnego — ostrzega Krzysztof Rybiński z Ernst & Young.

W Chinach jest dziś 40 mln studentów, więcej niż w Europie i USA razem wziętych. Już dziś Państwo Środka wydaje na badania i rozwój 1,5 proc. PKB, podczas gdy Polska 0,6 proc. Pod względem liczby patentów Chiny nie wyprzedzają Japonii i USA, ale są lepsze od Unii Europejskiej.

— Skoro Polska jest liderem, jeśli chodzi o postrzeganie potencjału krajów europejskich, szarpnijmy cuglami, nie czekajmy na Europę, wykorzystajmy moment i stawiajmy na innowacje — zachęca Krzysztof Rybiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu