Ten tydzień na globalnych rynkach miał być relatywnie spokojny, być może zapowiadający już wakacyjną sielankę. Jedyne wydarzenie, jakim jest posiedzenie Fed, nie ma szans zaskoczyć rynków finansowych. Nieoczekiwane wieści przyszły z Chin, które uroczyście ogłosiły zmianę podejścia do kursu walutowego, a raczej pokazały, jak wprowadzić zmiany, nie zmieniając niczego.
W 2008 roku Chińczycy zawiesili proces stopniowego umacniania juana względem dolara w reakcji na kryzys finansowy. Oficjalnie chodziło o odizolowanie się od szoków na globalnym rynku finansowym, nieoficjalnie niemałą rolę odegrała kwestia utrzymania konkurencyjności w czasie globalnej recesji. Chińczycy byli niechętni do powrotu do systematycznego umacniania juana, pomimo sygnałów ożywienia w globalnej gospodarce, a ostatnio szanse na taki ruch wydawało się zmniejszać umocnienie dolara wobec euro.
Tymczasem niedzielny ruch zdaje się zamykać kolejny rozdział sztywnego kursu juana względem dolara i dawać nadzieję na dalsze stopniowe umocnienie chińskiej waluty, a w pewnej perspektywie nawet przejście na reżim płynnego kursu walutowego.
Taki scenariusz przedstawiany był od pewnego czasu (mylnie) jako rozwiązanie wszelkich bolączek globalnej gospodarki. Mocniejszy juan miał zwiększyć popyt wewnętrzny Chin, stanowiąc impuls dla globalnej gospodarki, w tym dla wielu amerykańskich korporacji. Przede wszystkim jednak wyższa konsumpcja z Chin miała doprowadzić do wyeliminowania lub przynajmniej zmniejszenia nierównowagi w globalnej gospodarce, uważanej za pierwotną przyczynę ostatniego kryzysu finansowego. Stąd pozytywna reakcja na chiński komunikat: kontynuacja wzrostów na rynkach akcji, umocnienie euro względem dolara, kontynuacja umocnienia złotego.
Problem w tym, że na razie, poza deklaracją, nie zmienia się zupełnie nic. Chińskie władze podkreślają, że nie widzą miejsca na jednorazową rewaluację juana, a szerokość pasma wahań względem dolara nie zmieni się. W tej sytuacji nie należy liczyć na jakiekolwiek istotne zmiany w polityce kursowej. Co więcej —chiński komunikat jest prawdopodobnie dobrze przemyślanym ruchem wyprzedzającym przed zbliżającym się szczytem G20, na którym chińska polityka kursowa byłaby w centrum zainteresowania. Tymczasem taki komunikat stawia dotychczasowe ośrodki nacisku na umocnienie juana (głównie USA) w trudnej sytuacji.
W tych okolicznościach hurraoptymistyczna reakcja rynków wydaje się przesadzona. Chiński komunikat stał się pretekstem dla rynków do utrzymania dobrych nastrojów, być może przez kolejnych kilka dni, i niezwracania uwagi na słabsze dane z USA (przynajmniej do 2 lipca, kiedy poznamy dane o zatrudnieniu z czerwca) i uporczywie wysokie premie od długu wielu krajów ze strefy euro. Nawet gdyby w ślad za komunikatem doszło do nieznacznego umocnienia juana względem dolara, nie usunie to zagrożeń, które obecnie odgrywają na rynkach największą rolę.
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers DM