Inwestorzy przyglądają się śmieciom

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-06-14 00:00

EZO z NewConnect negocjuje przejęcie trzech wysypisk śmieci. Nie oni jedni ostrzą sobie zęby na ten biznes.

Najpierw rewolucja prawna, teraz właścicielska. Na rynku odpadów zaczął się ruch. Szansę dla siebie dostrzegło EZO z NewConnect, które inwestuje w zakłady przetwarzające śmieci na energię. Chce przejąć wysypiska.

None
None

— Od paru miesięcy rozmawiamy z właścicielem trzech wysypisk śmieci w różnych rejonach kraju. Sprzedającym jest podmiot, który chce wycofać się z tego rynku w związku ze zmianą przepisów — mówi Maciej Fenicki, prezes EZO.

Nowa ustawa śmieciowa nakłada obowiązek sortowania śmieci przed wysypaniem. Zatem, w świetle przepisów, właściciel wysypiska musi zainwestować w sortownię (nawet kilkadziesiąt milionów złotych) albo wyjść z biznesu. Dla EZO taka inwestycja ma sens, bo przy swoich instalacjach przetwarzania śmieci i tak zamierza stawiać sortownie. Zakup wysypisk oznacza zapewnienie sobie dostępu do surowca.

— Jeśli transakcja dojdzie do skutku, zainwestujemy w instalacje przy przejętych wysypiskach. Postaramy się wykorzystać dotacje unijne — zapowiada Maciej Fenicki.

O wartości ewentualnej transakcji nie chce mówić. Podaje jedynie, że wysypiska generują dziś łącznie kilkadziesiąt milionów złotych przychodów, a ich rentowność EBITDA to 5-8 proc. Niewykluczone, że sprzedający dostanie w ramach zapłaty i gotówkę, i akcje EZO. Jeśli przejęcie się powiedzie, biznes EZO urośnie skokowo. Firma dopiero zaczyna budowaćinstalacje w Pionkach, Starachowicach i Toruniu, co oznacza, że nie osiąga jeszcze przychodów. Produkcja energii ma ruszyć w 2015 r. A wtedy, według zapowiedzi zarządu, przychody sięgną 60-80 mln zł (z tych trzech instalacji), a rentowność operacyjna wyniesie ok. 40 proc.

— Specyfiką tej branży jest to, że surowiec nie jest kosztem, lecz przychodem, bo za przyjęcie śmieci otrzymuje się zapłatę. Wpływy będzie też przynosiła sprzedaż energii — podkreśla Maciej Fenicki. Mimo braku przychodów EZO nie brakuje gotówki na inwestycje. Spółce przyznano łącznie 108 mln zł dotacji z PARP, podczas gdy całkowita wartość inwestycji to 170 mln zł (do spółki trafiło już pierwsze 10 mln zł). Dla porównania — kapitalizacja EZO na NewConnect to dziś ok. 17 mln zł. Inwestycjami w odpady interesują się też fundusze private equity. W marcu Abris, który ma w portfelu m.in. kurierską Siódemkę, Polski Bank Przedsiębiorczości, FM Bank czy Investors Holding, kupił większościowy pakiet udziałów w firmie Uskom z Mławy. To regionalny lider na rynku odpadów, wyróżniający się również na tle kraju — i rozmiarem biznesu, i technologią. Abris zapowiedział, że wesprze Uskom kilkuset milionami złotych na dalsze inwestycje w technologię.

10 lat temu odpady skusiły Enterprise Investors. Fundusz zainwestował w Polską Grupę Gospodarki Odpadami, ale po dwóch latach wyszedł z tego projektu.

Duzi będą więksi

Rynek odpadów w Polsce przebadał w zeszłym roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Za największy podmiot uznał grupę Remondis, a pozycję wicelidera przyznał firmie Sita. Na kolejnych umieścił grupy Alba, Veolia oraz Toensmeier. To oznacza, że największymi graczami są przedsiębiorcy ponadregionalni, kontrolujący ok. 30 proc., rynku (29,1 proc. w 2010 r.). Zdaniem UOKiK, ich udział będzie rósł po zmianie przepisów.

OKIEM EKSPERTA

To branża na długi termin

DARIUSZ MATLAK

prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami

Rynek odpadów w Polsce jest w przededniu rewolucji, wynikającej z wejścia w życie nowych przepisów. Intencją ustawodawcy jest doprowadzenie do zmniejszenia liczby wysypisk i uzbrojenie ich w sortownie, kompostownie i spalarnie. Szacuje się, że liczba firm w tym sektorze spadnie w długim terminie z dzisiejszych 500 do ok. 200, przy czym będą one większe i kompleksowo zajmą się składowaniem i przetwarzaniem odpadów. Zatem firmy, które mają dziś w portfelu tylko wysypiska, mają w perspektywie wyłożenie kilkudziesięciu milionów złotych na inwestycje lub groźbę degeneracji biznesu. Nic więc dziwnego, że często decydują się na sprzedaż aktywów. Prywatne firmy odpadowe stanowią w Polsce ok. jednej trzeciej rynku. To sektor dla inwestorów długoterminowych i raczej branżowych, choć pojawiają się też fundusze typu venture, angażujące się na kilka lat. To niewątpliwie dlatego, że nasz rynek odpadów jest wciąż bardzo opóźniony w stosunku do reszty Europy i w stosunku do wymagań unijnych. Będzie się więc rozwijał.