Zamieszanie wokół Cypru wywołało panikę wśród globalnych graczy, lokujących aktywa na europejskich rynkach wschodzących. W ubiegłym tygodniu fundusze inwestycyjne wycofały z moskiewskiej giełdy łącznie 296 mln USD.
Z Polski i z Turcji wyparowało po 30 mln USD — podał w raporcie Royal Bank of Scotland, powołując się na dane analitycznej firmy Emerging Portfolio Fund Research.
Nie tak dawno, bo jeszcze w grudniu 2012 r., krajowi specjaliści polecali Rosję jako zyskowny kierunek inwestycyjny na 2013 r. Inwestorzy, którzy posłuchali rad i kupili jednostki uczestnictwa funduszy akcji rosyjskich, nie mają na razie dużych powodów do zadowolenia.
Od początku roku indeks RTS stracił ponad 3 proc., a średni zysk funduszy lokujących aktywa na moskiewskim parkiecie w przeliczeniu na złote wyniósł 1,8 proc. Dodatnia stopa zwrotu to efekt umocnienia się euro i dolara w stosunku do polskiej waluty.
Gdyby nie różnice kursowe, fundusze akcji rosyjskich byłyby średnio 2 proc. pod kreską. W tym czasie fundusze akcji tureckich dały zarobić prawie 7 proc.