Jedną z lepszych inwestycji stycznia na warszawskiej giełdzie są walory BRE Banku. Akcje emitenta zyskały już ponad 16 proc. Złożyło się na to klika czynników. Niewątpliwie jednym z nich jest ogólnie dobra koniunktura na parkiecie, która kusi coraz większe grono inwestorów do poszukiwania najbardziej płynnych i perspektywicznych walorów. W tym gronie znajduje się właśnie BRE.
Bank ogłosił niedawno prognozę zysku netto na ten rok, który ma zamknąć się kwotą 408 mln zł. Jej realizacja zależy jednak od tego, czy bankowi uda się sfinalizować niektóre inwestycje. Emitent zamierza przykładowo wprowadzić na giełdę akcje swojej spółki detalicznej — mBanku. Najprawdopodobniej w ofercie publicznej znajdzie się 20-30 proc. walorów, które do inwestorów trafią w drugiej połowie roku. W dodatku BRE ogłosił, że z zysku za ubiegły rok wypłaci dywidendę wysokości około 10 zł na akcję, co stanowi mniej więcej 7,2-8,4 proc. ich obecnej wartości. Dla inwestorów jest to dobra informacja, gdyż do tej pory spółki publiczne rzadko wypłacały udziałowcom dywidendę wyższą niż 5 proc. wartości walorów. Wspomniane czynniki mogą więc zachęcić inwestorów do kupowania akcji banku.
Przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych nie powinni jednak na razie brać pod uwagę spekulacji o połączeniu BRE Banku z PBH PBK, mimo że Munich RE zwiększył do ponad 10 proc. swoje udziały w Commerzbanku — inwestorze strategicznym BRE, który z kolei posiada 25,7-proc. udział w Hypo-und Vereinsbanku — partnerze BPH PBK. Gdyby doszło do takiej fuzji, powstałby trzeci pod względem wielkości bank w Polsce, który stałby się bezpośrednim konkurentem dla PKO BP i Pekao SA. Dopóki jednak nie dojdzie do połączenia pomiędzy partnerami strategicznymi, na taką fuzję nie ma co liczyć.
Obecnie jakakolwiek fuzja byłaby niekorzystna dla udziałowców Commerzbanku, który nie jest w najlepszej kondycji finansowej i przechodzi restrukturyzację. Sprawa jego przejęcia przez dużą europejską instytucję finansową powracając co kilka miesięcy, natychmiast wpływa pozytywnie na kurs BRE.
Chociaż na razie wszystko opiera się o spekulacje, nie można jednak nie zauważyć wpływu zwiększenia zaangażowania kapitałowego przez Munich Re w Commerzbanku na polską spółkę. Ten niemiecki ubezpieczyciel kontroluje bowiem przez Ergo towarzystwo ubezpieczeniowe Hestia. Chęć współpracy z nią wykazywał przy tym BPH PBK, jednak teraz Hestia może zmienić partnera. Tym bardziej że również detalicznym produktom BRE przydałoby się uzupełnienie oferty o produkty ubezpieczeniowe. Taka umowa mogłaby więc zmienić postrzeganie BRE przez inwestorów.
Duże znaczenie dla przyszłości spółki będzie miał też fakt zainteresowania wzięciem aktywnego udziału w kolejnym etapie prywatyzacji PZU, a także w pierwszym etapie prywatyzacji PKO BP. Banki musi się jednak liczyć z ogromną konkurencją ze strony innych podmiotów finansowych, funduszy i towarzystw ubezpieczeniowych.
Niewątpliwie pozytywny wpływ na kurs akcji BRE miało także podpisanie porozumienia z Vivendii w sprawie Elektrimu. Część inwestorów wierzy, że przyniesie to określone zyski bankowi. Analitycy są w tych prognozach znacznie ostrożniejsi i nie są do końca przekonani o celowości inwestycji BRE.
Pozytywnym sygnałem dla akcjonariuszy jest też przejecie przez MultiBank — drugiej spółki detalicznej BRE — całej działalności kredytowej spółki Best. W znaczącym stopniu uatrakcyjni i powiększy to ofertę MultiBanku. Zarząd BRE nie wyklucza, że nawet w pół roku po debiucie na giełdzie akcji mBanku, wprowadzi na rynek publiczny papiery MultiBanku, wszystko będzie zależało od zainteresowania klientów jego produktami. Jednak niewątpliwie BRE tworząc dwie spółki detaliczne zapewnił sobie stabilne źródło pozyskiwania depozytów, a także istotne źródło dochodów, które jest znacznie lepiej oceniane przez obserwatorów rynku niż działalność inwestycyjna banku.