Przybywa stacji. Inwestycji nie hamuje nawet spadająca od sierpnia sprzedaż.
Po półroczu nastąpił niewielki spadek liczby stacji paliw w Polsce. Branża przekonywała jednak wtedy, że nie ma mowy o stagnacji. I rzeczywiście — coś drgnęło. Według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) po trzech kwartałach tego roku w Polsce działało 6786 stacji paliw. To więcej nie tylko w porównaniu z półroczem (6729), ale także grudniem ubiegłego roku (6742).
Nie ma paniki
Jacek Wróblewski, dyrektor generalny POPiHN, uważa, że to, co dzieje się obecnie na krajowym rynku, można nazwać stabilnym rozwojem. Nie jest to opinia odosobniona. Niestety, jest też mała rysa na szkle.
— Od sierpnia zauważamy spadek sprzedaży benzyn. Jeśli tendencja się utrzyma, może to wpłynąć na ograniczenie przyrostu liczby nowych stacji. Na razie jednak powodów do niepokoju nie ma — podkreśla dyrektor Wróblewski.
Zaznacza, że sprzedaż paliw mierzona od początku tego roku do końca września nadal jest większa od ubiegłorocznej. Konkretów jednak nie ujawnia.
Problem z monitoringiem
Co ciekawe, w statystykach POPiHN od dłuższego czasu nie zmienia się liczba stacji (3500) należących do niezależnych operatorów. Dane te mają więc jedynie charakter szacunkowy. Problemy z monitoringiem liczby tych stacji ma także Polska Izba Paliw Płynnych (PIPP), zrzeszająca właścicieli prywatnych, niezależnych stacji.
— Ich liczba waha się między 3,5-3,6 tys. Wiele małych, garażowych placówek znika z rynku. Równocześnie powstają nowe stacje o wyższym standardzie. Generalnie rynek rośnie, ale wśród niezależnych, mniejszych operatorów ubywa od kilkunastu do kilkudziesięciu stacji rocznie — twierdzi Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes PIPP.
Dodaje także, że na rozpoczęcie nowej inwestycji decydują się ostatnio głównie firmy, które już dysponują kilkoma obiektami. Właściciele pojedynczych obiektów — bardzo rzadko.