Przez najbliższe 10 lat aktywa krajowych funduszy inwestycyjnych się potroją, opłaty za zarządzanie portfelami spadną o połowę, a zyski TFI wzrosną dwukrotnie — taki scenariusz rozwoju rynku przedstawił Paweł Borys, dyrektor pionu analiz i strategii PKO BP, podczas X Forum Funduszy organizowanego przez Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami. Jego zdaniem, w realizacji tego scenariusza pomoże dyrektywa MIFID II, która wejdzie w życie w styczniu 2017 r.
— Dyrektywa ta zrewolucjonizuje branżę TFI, bo ingeruje w każdy aspekt: od tworzenia, poprzez wykonywanie transakcji portfelowych, skończywszy na doradztwie i sprzedaży funduszy — wylicza Paweł Borys. Finansistom te unijne przepisy spędzają sen z powiek, bo w pierwszym etapie wymuszą dodatkowe koszty, a przejściowo prawdopodobnie spowodują spadek sprzedaży wybranychproduktów. Dla klientów skutki będą odmienne.
— Celem dyrektywy jest ochrona inwestora indywidualnego, a także zwiększenie transparentności oferowanych usług. TFI dla każdego produktu będą musiały określić rynek docelowy, czyli listę klientów, dla których został stworzony. Co więcej, zarządzający aktywami będzie musiał udostępnić informację dotyczącą oczekiwanych stóp zwrotu, opartą na prognozach dla danego rynku, a także symulacji ryzyka. Oznacza to, że nawet drobni inwestorzy otrzymają tzw. doradztwo inwestycyjne, a nawet quasi-usługę zarządzania aktywami — wyjaśnia Paweł Borys.
Dyrektywa wprowadza także dwa modele sprzedaży: zależny i niezależny. W tym drugim modelu dystrybutor nie będzie mógł otrzymywać opłat (tzw. kick back) od TFI z tytułu zarządzania. — Ma to na celu wykluczenie tzw. konfliktu interesów, polegającego na sprzedawaniu produktów inwestycyjnych, które niekoniecznie są odpowiednie dla danego inwestora, ale za których dystrybucję sprzedawca pobiera najwyższą prowizję — tłumaczy Paweł Borys.
W modelu zależnym sprzedawca może pobrać taką opłatę,ale tylko pod warunkiem, że poinformuje klienta o jej wysokości. Dziś klient nie ma świadomości, że sprzedawcy inkasują nawet 70 proc. opłaty za zarządzanie od TFI. To, zdaniem Pawła Borysa, wpłynie w dłuższej perspektywie na obniżkę opłat za zarządzanie.
— Presja na marże będzie narastać i ostatecznie stawki opłat za zarządzanie spadną, a powiernicy będą musieli przejść na tzw. zmienną opłatę, uzależnioną od wyników inwestycyjnych [tzw. success fee — red.] — przewiduje Paweł Borys.
Z obserwacji innych rynków europejskich, na których MIFID II został już wprowadzony, wynika, że najpopularniejszym modelem w bankach, zwłaszcza posiadających własne TFI, jest model zależny. Podobnie może być w Polsce. Dodatkowo instytucje będą odchodzić od tzw. otwartej architektury sprzedażowej. Wzrośnie też popularność internetowego kanału sprzedaży.
— W Europie platformy elektroniczne, służące sprzedaży funduszy, rozwinęły się bardzo dynamicznie. Dziś 25 proc. klientów kupuje jednostki uczestnictwa przez internet — dodaje Paweł Borys. © Ⓟ