Inwestycje spoza UE do permanentnej kontroli

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2025-07-08 20:00

Sejmowa Komisja Gospodarki zaakceptowała rządowy projekt wydłużający na czas nieokreślony monitorowanie inwestycji spoza UE i spoza OECD.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

-co czeka inwestorów spoza obszaru UE i OECD

-kto i dlaczego ma kontrolować ich inwestycje w Polsce

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rzutem na taśmę rząd próbuje nadgonić stracony czas i wprowadzić w życie nowelizację ustawy o kontrolowaniu niektórych inwestycji zagranicznych. Chodzi o inwestycje realizowane w Polsce przez firmy spoza Unii Europejskiej (UE) i krajów OECD.

24 lipca 2025 r. mija bowiem pięcioletni okres obowiązywania obecnych regulacji i konieczne jest ustawowe ich przedłużenie. Zostały wdrożone przez poprzedni rząd i uzasadniane były względami bezpieczeństwa państwa polskiego i obrotu gospodarczego w sytuacji pandemii oraz wojny w Ukrainie. Chodziło o to, aby firmy spoza UE i OECD nie wykorzystywały pogorszenia się sytuacji finansowej polskich przedsiębiorstw do ich wrogiego przejmowania.

- Konieczne jest pilne przyjęcie tej nowelizacji przez parlament z uwagi na to, że 24 lipca zakończą obowiązywanie obecne przepisy. Proponujemy, aby te regulacje zostały wydłużone na czas nieokreślony. Dopuszczenie realizacji inwestycji napływających z zagranicy, pozbawionych ustawowej kontroli, stanowi potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego w związku z napiętą sytuacją międzynarodową. Podkreślić należy, że nadal utrzymuje się ryzyko związane z wojną w Ukrainie oraz ma miejsce narastająca niestabilność geopolityczna w relacjach międzynarodowych – podkreślał Michał Jaros, wiceminister rozwoju.

W uzasadnieniu projektu rząd wskazał, że chodzi np. o sytuację na Bliskim Wschodzie, napięcie między Chinami i Tajwanem, żądania terytorialne USA wobec Kanady i Danii (Grenlandia), wojnę celną rozpętaną przez Donalda Trumpa.

„Ryzyko braku ochrony krajowych przedsiębiorstw przed napływem inwestorów zagranicznych w związku z napiętą sytuacją międzynarodową stanowi potencjalne zagrożenie dla rozwoju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej” - czytamy w uzasadnieniu.

Projekt przekazuje kompetencje do kontroli zagranicznych inwestorów z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów do resortu rozwoju. Rząd uważa, że dzięki temu wypełnianie tego zadania będzie skuteczniejsze i sprawniejsze. UOKiK ma tylko dokończyć trwające postępowania.

Rząd podał, że w ciągu pięciu lat obowiązywania ustawy do UOKiK wpłynęło 27 takich spraw. Urząd wydał 12 decyzji: osiem stwierdzało brak podstaw do kontroli, cztery było o umorzeniu postępowania.

Podczas posiedzenia komisji sejmowej przedstawiciele opozycji krytykowali tak późno rozpoczęte prace nad tym projektem.

- Dlaczego to się dzieje za pięć dwunasta? 24 lipca jest już wkrótce. Przecież nawet jeżeli Sejm uchwali tę ustawę na tym posiedzeniu, to bardzo mało czasu będzie miał Senat oraz prezydent – mówił Maciej Małecki, poseł PiS.

Przedstawiciel Biura Legislacyjnego Sejmu stwierdził, że tak późne procedowanie projektu może spowodować złamanie konstytucyjnych terminów Senatu i Prezydenta RP.

Wiceminister Michał Jaros przeprosił za spóźnienie z projektem. Resort rozwoju opublikował go 26 maja, projekt trafił do Sejmu 20 czerwca i tego dnia kancelaria Sejmu nadała mu numer druku. Do pierwszego czytania został skierowany 23 czerwca. Sejmowa komisja nie znalazła czasu przez ponad dwa tygodnie na zebranie się i przeprowadzenie pierwszego czytania.

Sejm zapewne uchwali tę ustawę na trwającym obecnie posiedzeniu, a Senat przyjmie ją bez poprawek na posiedzeniu zaplanowanym na 16-17 lipca.

Za przyjęciem projektu w pierwszym czytaniu 8 lipca głosowało 13 posłów Komisji Gospodarki i Rozwoju, dziewięciu wstrzymało się od głosu, nikt nie był przeciwko.