Inwestycje w żółtym szaliku

Weronika Kosmala
opublikowano: 14-11-2018, 22:00

„Koniak was urządzi” wygląda na pozycję, której brakuje w gazecie telewizyjnej, bo alkohol za 266 tys. USD kupuje się od razu z barkiem

Pragnienie krystalicznej substancji nieraz popychało w rozdygotany wir poszukiwań po omacku — jeśli butelka marnie świeciła pustką w szufladzie biurka, inna czekać mogła w pogotowiu nawet w lampie gabinetu. Gorzkopogodna scena z „Żółtego szalika” powraca zupełnie odarta z kontekstu uzależnieniowej niedoli, kiedy w rankingu najdroższych koniaków świata okazuje się przodować nie tyle 0,7 litra, co kolejna wyszukana kryjówka. Najświeższe zestawienie bazy Wine Searcher otwiera warta średnio niecałe 266 tys. USD (1 mln zł) piękność stulecia — Beauté du Siècle — czyli kolekcjonerski zestaw, który z pustki nowego mieszkania pozwoli zaaranżować przestrzeń do parapetówki: butelka koniaku, szkło i ekstrawagancki kufer, który zostawić musiał poprzedni lokator, Wielki Gatsby.

Koniak Hennessy Beauté du Siècle o średniej cenie 1 mln zł w obiegu bywa dostępny również przy niższych stawkach, jednak standardowo sprzedawany jest od razu w kufrze zamykanym na stylizowany kluczyk.
Zobacz więcej

WIELKI GATSBY:

Koniak Hennessy Beauté du Siècle o średniej cenie 1 mln zł w obiegu bywa dostępny również przy niższych stawkach, jednak standardowo sprzedawany jest od razu w kufrze zamykanym na stylizowany kluczyk. Fot. Materiały prasowe

Komplet wypoczynkowy

Blikujący srebrnymi lusterkami mebel jednym przypominał będzie sarkofag dla któregoś z mieszkańców Disneylandu, a dla drugich będzie okazją do zainwestowania w rzadki koniak i niepospolity barek za jednym zamachem. Wysadzana bursztynami skrzynia w dojrzałym stylu glamour osłania otoczoną naczyniami butelkę z wyrobem Hennessy — pełną okolicznościowych elementarnych pytań o to, skąd pomysł na dodatek wnętrzarski i co decydujeo wartości tak podanych trunków na rynku. Pierwszym z czynników już w domyśle powinien być wiek samego alkoholu, jednak w przypadku koniaku mowa o dojrzałości tzw. eaux-de-vie, a więc „wód życia”, które składają się na miksturę nie zmieniającą właściwości po zabutelkowaniu.

Produkcja koniaku — przypominająca swoimi początkami wytwarzanie wina — w najbardziej szkolnym skrócie polega na destylacji różnych trunków z winogron oraz dłużącym się czekaniu, aż te dojrzeją w beczkach i pozwolą wrażliwemu nosowi skomponować finalny bukiet aromatów. Wiek poszczególnych eaux-de-vie zmieszanych dla powstania Beauté du Siècle waha się w przedziale 45 do 100 lat, przy czym wiadomo, że ograniczona do setki butelek i mebli edycja raczej nie nadwyrężyła stanu piwnic, w których Hennessy skrywa ponad 300 tys. beczek i destylaty liczące nawet 200 lat. Jak podaje Wine Searcher, z uwagi na cenę i symboliczną podaż deklarowanej piękności wieku, alkohol nie doczekał się jeszcze przeciętnej noty, bo zamiast recenzji krytyków, wirtualne gwiazdki zaznaczyć mogła wyłącznie grupa majętniejszych lub niedoszłych, a fantazjujących klientów. Skoro w nazwie rekordowo sprzedawanego koniaku jest jednak Grand Champagne, to może — jak na bożonarodzeniowym bankiecie — lampki mieszają się w nim z serią musujących toastów?

Kosmiczna odyseja

Żeby najpłynniej przejść od koniaku do szampana i z powrotem,trzeba rozpocząć zwiedzanie od mapy Francji i położonego na północ od Bordeaux departamentu Charente, w którym bursztynowy trunek powstaje zgodnie ze zwyczajem. Mimo że gęsto zarośnięty winoroślami obszar jest zdecydowanie mniej popularny od przykładowej Burgundii, jego roczna winiarska produkcja jest znacznie obfitsza, a większość powstałych alkoholi kończy w rozgrzanych ogniem alembikachsłużących do destylacji wspomnianych „wód życia”. Naczelną odmianą uprawianą w departamencie nie jest w dodatku żadne znane z karty chardonnay ani cabernet sauvignon, tylko ugni blanc, szczep względnie odporny na choroby i zapewniający wysoką kwasowość. W zależności od tego, gdzie zrywane są grona najwyższej jakości, teren winobrania dzieli się na sześć węższych obszarów: od Bois Ordinaires o najpospolitszejreputacji po Petite i — wreszcie — Grande Champagne, pyszniące się na kosztownych butelkach.

Przesuwając wzrokiem po rankingu najdroższych koniaków, istotnie odniesiemy wrażenie, że zapis Grande Champagne okazuje się równie mocnym gwarantem wysokiej pozycji w tabeli co wystylizowana oprawa. Zaraz po księżycowym barku cenowe podium okupują dwie odsłony koniaku Louis XIII producenta Rémy Martin — również z Grande Champagne i w karafkach, których wzornictwo kojarzy się raczej z flakonami na eliksiry działające w bajkach. Tuż za nimi plasuje się jednak pozycja kojąca pragnienie stylistycznej ciszy — koniak z etykietą handlarza Julesa Robina dostępny wyłącznie w trzech leciwych rocznikach i ze średnią ceną 21,4 tys. USD (81,7 tys. zł) za zupełnie prostą butelkę.

Z uwagi na fakt, że daty na pożółkłych nalepkach sięgają jeszcze końca XVIII wieku, trudno precyzyjnie określić, ile lat „wody życia” przeczekały w beczkach i — chociaż eksperci mówią o blisko siedemdziesięciu — nikt nie ma pewności do jakiego stopnia wolno się wymądrzać. Pod tym względem Jules Robin odpowiada bezpośredniej konwencji z powiewającym na płocie żółtym szalikiem, ustępując skromnym bagażem informacji ofercie monopolowo-meblarskiej. Koniak Beauté du Siècle dogłębnie zanalizować mogą nie tylko krytycy trunków, ale też mistrzowie wywodów o sztuce, w obliczu których nawet stuletnia woda życia schowa się do kosmicznej skrzynki w nadziei, że ta odleci tam, skąd przybyła. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Inwestycje w żółtym szaliku