IZNS mierzy siły na zamiary

KAZ
opublikowano: 2008-10-30 00:00

Jak sprzedamy choćby jedną akcję, to też będziemy debiutować — twierdzi iławska firma. Liczy się prestiż.

Jak sprzedamy choćby jedną akcję, to też będziemy debiutować — twierdzi iławska firma. Liczy się prestiż.

Ani kiepskie nastroje na parkietach giełdowych, ani wyjątkowa niechęć inwestorów do branży motoryzacyjnej, która drastycznie ogranicza produkcję, nie zniechęcają iławskiej firmy do oferty publicznej.

— Wiemy, że jest trudno, ale nie zamierzamy przesuwać terminów — zapowiada Jacek Nowicki, prezes IZNS.

Spółka między 12 a 18 listopada będzie zbierać zapisy na 3,6 mln akcji po cenie 2,7 zł. Zarząd przyznaje, że zaczyna już odczuwać kłopoty branży motoryzacyjnej. Rezultatem będzie pewnie redukcja prognoz zamieszczonych w prospekcie, które zakładają na ten rok 33,3 mln zł przychodów i 2,45 mln zł zysku netto.

— Mamy problem z realizacją tych założeń — przyznaje Tomasz Swadkowski, wiceprezes firmy i jej udziałowiec.

Trzeba pamiętać jeszcze o jednym: IZNS w 2007 r. zrobił niepubliczną emisję po 82 gr.

— Nie zamierzam sprzedawać swoich akcji — zapewnia uczestniczący w tej emisji Tomasz Swadkowski.

Nie precyzuje jednak, jak długo, nie ma też formalnego lock-upu.

Przedstawiciele iławskiej firmy widzą dla siebie szansę w niszowych segmentach branży motoryzacyjnej.

— Sprzedajemy części i remontujemy używane samochody. Dekoniunktura w sektorze może być dla nas korzystna, bo zamiast kupować drogie, nowe pojazdy, klienci postanowią kupić części i naprawić dotąd użytkowane ciężarówki — przekonuje prezes.

Szansą na skokowy rozwój IZNS są przejęcia. Na ten cel ma pójść większość pieniędzy z emisji, a drugie tyle spółka może pożyczyć. Negocjacje już trwają, a scenariuszy jest wiele. Możliwa jest m.in. akwizycja podmiotu podobnego wielkością do IZNS, co skutkowałoby podwojeniem obrotów.

Nie ma minimalnego poziomu, który jest wymagany, aby oferta firmy doszła do skutku.

— Nawet jak sprzedamy jedną akcję, to zadebiutujemy na parkiecie. Wejście na giełdę ma dwa cele: zdobycie gotówki oraz prestiżu. Najwyżej zrealizujemy tylko to drugie — tłumaczy Jacek Nowicki.

Głównym udziałowcem IZNS jest fundusz BBI Capital NFI (46,48 proc. kapitału). Nic na razie nie obiecuje, ale może pomóc w ofercie. W dłuższej perspektywie będzie jednak pewnie chciał wyjść z tej inwestycji.