Izraelczycy kupują polski e-pieniądz

W Billon zaangażował się współtwórca Inteligo, przygląda mu się też czołowy izraelski bank. Wkrótce komercyjny start projektu

— Mamy już dość tłumaczenia, że nie jesteśmy nową walutą, drugim bitcoinem. Choć oba systemy oparte są na nowoczesnej kryptografii, to jakby mówić, że skoro używamy cyfr arabskich, to wszystkie równania są takie same — mówi Andrzej Horoszczak, prezes Billona, projektu, który pochłonął już około 15 mln zł.

CZAS NA PIENIĄDZ:
Zobacz więcej

CZAS NA PIENIĄDZ:

Od kilku kwartałów menedżerowie Billona (od lewej: Andrzej Horoszczak, Maciej Łuczak, Jarosław Grzesica) nie szczędzą gotówki na komercjalizację projektu e-gotówki. Teraz kuszą m.in. zagraniczne banki. Marek Wiśniewski

Na wieść o Billonie, tworzonym i finansowanym m.in. przez osoby z bujną karierą w finansach, także w USA (Horoszczak), w Mastercardzie (Maciej Łuczak) czy w Orange (Robert Kałuża), ludzie zwykle pukają się w głowy. Wydawać tyle gotówki na rewolucję w mikropłatnościach? Przecież banki i korporacje zrobiły ja już własnymi rękami. Jednak Andrzej Horoszczak utrzymuje, że wcale tak nie jest.

Cyfrowe cięcie

Billon to nic innego jak oprogramowanie wdrażane głęboko w struktury informatyczne banków. Dzięki niemu będą oni wydawcą cyfrowej, ale nie wirtualnej gotówki. Złoty zaszyty w plikach to rozwiązanie regulowane m.in. przez unijne dyrektywy. W praktyce założenie jest proste: cyfrowe pliki za pomocą aplikacji na urządzenia mobilne i komputery są bez pośredników przenoszone z urządzenia na urządzenie, nie potrzeba do tego połączenia z internetem. Ich wartość nominowana jest w złotych, jedynymi emitentami są banki.

Grupą docelową są i konsumenci płacący niewielkie kwoty za zakupy w sieci czy w sklepach, i biznes, który — omijając tradycyjne formy płatności bezgotówkowej — może znacznie ściąć marże, jakie pobierają Visa czy Mastercard. Największymi wygranymi mają być jednak same banki.

— Dziś obsługa większości kont, na których jest mało pieniędzy, to dla banków mało rentowny biznes. Podobnie kwestie mają się z obsługą transakcji zbliżeniowych. Dlaczego? Bo koszty bezpieczeństwa, zamknięcia transakcji wewnątrz banku rosną z roku na rok. Pieniądze są bezpieczne, ale ich ochrona kosztuje — tłumaczy Andrzej Horoszczak.

Oko Mizrahi

Jak można się domyślić — 30-osobowy zespół Billona idzie w drugą stronę, głosząc tezę, że banki powinny zerwać ze strukturami budowanymi od lat 70. Do składu inwestorskiego w Billonie dołączył właśnie David Putts, twórca m.in. Inteligo. Putts wspiera komercjalizację projektu, udowadniającego, że współczesna kryptografia (jak udowadnia przykład Bitcoina) pozwala na ochronę cyfrowej waluty, trzymanej w chmurze zamiast za bankowym firewallem. Ostatnio projekt zyskał uznanie w Izraelu, gdzie system natychmiastowych płatności tnący koszty transakcyjne o 90 proc. wpadł w oko jednemu z banków.

Według informacji „PB”, polski start-up na celownik wzięli szefowie Mizrahi-Tefahot, największego gracza na rynku kredytów hipotecznych w Izraelu, szukającego zysków w ofensywie na rynku nowych produktów bankowych. Spółka Billon zarejestrowana w londyńskim City ma skusić zagranicznych inwestorów z zachodniej Europy. Poligonem doświadczalnym i tak będzie Polska.

— Polskie banki są jednymi z najnowocześniejszych na świecie. Tu wciąż rozwijamy nasze wdrożenia, testujemy, przechodzimy kolejne procedury. Jednak zbliża się czas, gdy Billon trafi do szerokiej publiki. Chcemy być jak Elixir, którego każdy używa, choć nie zawsze musi o tym wiedzieć — tłumaczy Robert Kałuża. © Ⓟ

OKIEM BANKOWCA

Banki pójdą za masą

WOJCIECH SOBIERAJ

prezes Alior Banku

Teraz jest mnóstwo pomysłów tego typu, usprawniających i łączących proces płatności z telefonią komórkową oraz urządzeniami mobilnymi. Od zegarków po aplikacje. Kto jest zwycięzcą? Tego jeszcze nie wiadomo. Włączyliśmy Billon do naszych projektów, bo z założenia bierzemy udział w każdym pomyśle tego typu. Ale czy przebije się on wśród tysięcy aplikacji, podobnych projektów? Ciężko powiedzieć. Wiadomo, że zwycięzcą będzie niekoniecznie ten, kto ograniczy koszty banków, ale ten, kto przekona masy do swojego standardu płatności. Kto obok bezpieczeństwa postawi także na wygodę użycia. Wówczas dowiemy się, że „the winner is...”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu