Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego zawsze, niezależnie od jej „jubileuszowości”, jest najbardziej patriotycznym polskim dniem. Pod tym względem 1 sierpnia przebija oficjalne święta 11 listopada, 3 maja czy 15 sierpnia — chociaż kartka w kalendarzu pozostaje czarna. W tym roku kalendarzowym czystym zbiegiem okoliczności właśnie 1 sierpnia w nowym kontekście wypada postrzegać jako kategorię patriotyzmu gospodarczego. W piątek wchodzą w życie sektorowe sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji oraz kontrembargo rosyjskie, uderzające w całkowicie bezbronny i niewinny polski eksport owoców i warzyw.

Rząd już w czwartek przygotował dla Komisji Europejskiej zestawienie strat polskich producentów owoców i warzyw w związku z embargiem.
Oczekujemy oczywiście unijnych rekompensat finansowych, zgodnie z zasadą, że wspólnota solidarnie podejmuje sankcje i solidarnie rozkłada ich koszty. Zupełnie inna kwestia, jak realnie mogą wyglądać te rekompensaty, ponieważ trzeba dla nich znaleźć nie tylko tytuł budżetowy, lecz przede wszystkim wolę polityczną. Działania Rosji oczywiście nie były żadnym zaskoczeniem, można było oczekiwać ich od początku konfliktu na Ukrainie. W tym czasie podjęte zostały kroki promocyjne na rynkach azjatyckich, ale realne wejście polskich jabłek do Chin, Japonii, Korei czy nawet Wietnamu to melodia dalekiej przyszłości.
Na razie z satysfakcją odnotowujemy, że szerokim echem odbiła się nasza akcja propagowania jedzenia w Polsce jabłek. Pochwalił ją minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki: „Chciałem podziękować dziennikarzom »Pulsu Biznesu« za to, że rozpoczęli akcję »Zjedz jabłko na złość Putinowi«. Oczywiście wszystkich tych jabłek, które były eksportowane do Rosji, nie zjemy, ale jeśli uda nam się zjeść przynajmniej kilkanaście procent, to będzie to duża ulga dla producentów owoców i warzyw”.
Podobnie wyraził się prezes związku sadowników Mirosław Maliszewski, chwaląc społeczną reakcję. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że najłatwiej wypowiedzieć się w sieci, ale pozostańmy przy nadziei, że przełoży się to na konkretne decyzje zakupowe. Zwłaszcza w najbliższym, najtrudniejszym okresie, gdy jedyną alternatywą dla branży jest jabłeczny kompost.