Jak nie zabić rewolucji cyfrowej

Marta Bellon
opublikowano: 2016-02-23 22:00

Prawo nie nadąża za nowymi modelami biznesowymi, opartymi na współdzieleniu — ostrzegają eksperci PwC.

Biznes zrozumiał, że najcenniejszym dobrem jest dziś czas, że coraz mniej zależy nam na posiadaniu rzeczy na własność, że w tych częściach globu, którym historia oszczędziła ostatnimi czasy wojen i innych perturbacji, rośnie zaufanie do drugiego człowieka.

Official GDC /Flickr CC BY 2.0

Na takiej filozofii opiera się działalność takich firm, jak Uber, BlaBlaCar, Airbnb, Nextbike, Netflix, Spotify, Kickstarter. Pierwsze trzy są uważane za sztandarowe przykłady tzw. ekonomii współdzielenia (sharing economy). Zdaniem wielu jest ona jednym z przejawów rewolucji cyfrowej, która całkowicie zmienia obowiązujące do tej pory reguły gry.

— Zmienia się forma organizacji całego rynku. Tradycyjne firmy, by przetrwać i utrzymać dynamikę wzrostu, muszą zweryfikować swoje strategie, adaptując modele biznesowe do zachodzących zmian — mówi Piotr Łuba, partner zarządzający działem doradztwa biznesowego PwC, współautor raportu o ekonomii współdzielenia.

Prawo nie nadąża

Ale sharing economy i inne przykłady cyfrowej rewolucji są nie tylko wyzwaniem dla biznesu. To potężne zadanie dla prawodawców, którzy muszą odpowiedzieć sobie na pytanie:jak zabezpieczyć interesy beneficjentów tej rewolucji, by nie zniszczyć entuzjazmu i nie zdusić postępu. Prawo nie nadąża za nowymi modelami oferowania usług.

W Europie toczy się obecnie dyskusja o tym, jak stosować przepisy unijne do sektora sharing economy. Wątpliwości dotyczą tego, jaką odpowiedzialność ponoszą poszczególne strony korzystające z modelu współdzielenia, czy osoby oferujące daną usługę poprzez platformę stają się przedsiębiorcami (przypadek Ubera), kto i gdzie powinien płacić podatki, jakie prawo stosować w sytuacjach spornych lub kryzysowych (gdzie reklamować usługę) oraz kto odpowiada za dane osobowe. PwC wziął pod lupę regulaminy kilkudziesięciu serwisów, oferujących usługi według modelu współdzielenia.

— Platformy te najczęściej pozycjonują się jako ta strona, która oferuje tylko usługi o charakterze „hostingowym” — mówią: daję miejsce na swoim serwerze i róbcie z tym, co chcecie, a ja się od tego odżegnuję. A regulaminy wielu serwisów są pisane tak, by uniknąć odpowiedzialności — zwraca uwagę Anna Kobylańska, adwokat PwC.

Uniknąć ucieczki

Pionierzy ekonomii współdzielenia korzystają z faktu, że prawo nie dotrzymuje im kroku, i uciekają przed tymi, którzy narzucają na nich nadmierne obowiązki.

— Takim prawem jest np. prawo stanu Kalifornii, które jest dużo łagodniejsze, jeśli chodzi o obsługę konsumencką. Jest też wiele przypadków, w których operatorzy platform określają w swoich regulaminach, że podpadają pod prawo kalifornijskie lub irlandzkie, bo to drugie jest bardziej łagodne w sferze ochrony danych osobowych — mówi Anna Kobylańska.

Są kraje, które zastanawiają się, jak dostosować się do nowych realiów, by uniknąć odpływu przedsiębiorców. Estonia do rozmów o rozwiązaniach podatkowych dla nowych modeli biznesowych zaprosiła Ubera. Efekty tej współpracy powinny być ogłoszone w tym roku.

Debata toczy się też w Komisji Europejskiej, która pracuje nad wytycznymi wskazującymi władzom krajów członkowskich, jak stosować unijne przepisy do sektora ekonomii dzielenia się. Bruksela wierzy, że może być ona silnym bodźcem rozwoju europejskiej przedsiębiorczości. Ma ku temu podstawy — to w UE (we Francji) narodził się BlaBlaCar.

— Polska nie może stracić kontroli nad rewolucją, jaką jest ekonomia współdzielenia. Powinna właściwie wykorzystać stwarzane przez nią szanse. Krajowa administracja publiczna uczestniczy w debacie, która toczy się na ten temat w Brukseli, i już teraz musi rozważyć konsekwencje przyszłych regulacji — apeluje Bartosz Kwiatkowski, menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC.