Jak postęp techniczny wpływa na rynek pracy?

Jakub Łaszkowski
opublikowano: 2023-08-09 11:38
zaktualizowano: 2023-08-09 11:49

Od kilku lat temat zmian technologicznych i ich wpływu na rynek pracy powraca do szerokiej dyskusji naukowców i analityków. Wynika to z popularyzacji terminu "czwartej rewolucji przemysłowej", który obejmuje przyspieszające zmiany technologiczne w obszarach takich jak bioinżynieria, automatyzacja czy rozwiązania informatyczne. Do powszechnej świadomości debata na temat zmian technologicznych weszła za sprawą pojawienia się chat-botów (głównie Chat-GPT), które stanowią zagrożenie dla wielu miejsc pracy. W tym kontekście warto sięgnąć w przeszłość i przyjrzeć się, w jaki sposób dotychczas zmiany technologiczne wpływały na rynek pracy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W meta-analizie Technology and jobs: A systematic literature review autorzy przeprowadzili przegląd 127 publikacji, badających wpływ zmian technologicznych na zatrudnienie. Prace oparły się na identyfikacji efektów na poziomie firm, sektorów oraz krajów, głównie państw rozwiniętych. Wnioski z tego przeglądu mogą pomóc w odpowiedzi na pytanie, jak nadchodzące zmiany technologiczne mogą wpłynąć na rynek pracy.

Autorzy meta-analizy wyróżnili trzy podstawowe kanały jakimi zmiany technologiczne oddziałują na rynek pracy.

Pierwszym jest efekt zastępowania. Wprowadzenie nowych rozwiązań technologicznych sprawia, że pracownicy są zastępowani przez maszyny lub technologię. Jest to najbardziej widoczne i najprostsze do uchwycenia. Przykładem tego może być utrata pracy przez dorożkarzy, gdy zyskiwały na popularności samochody.

Drugim jest efekt przywrócenia. Polega on na tworzeniu nowych miejsc pracy, najczęściej w nowych zawodach, które obsługują wprowadzaną technologię. Dla sytuacji zastępowania transportu konnego przez samochody, w tę grupę wpisywaliby się taksówkarze, mechanicy oraz pracownicy fabryk samochodów.

Trzecim jest efekt dochodowy. Wprowadzenie nowej technologii oznacza wyższą produktywność, co pozwala społeczeństwu na przeznaczenie większych środków na konsumpcję innych dóbr i usług. Kanał ten ma najbardziej rozproszone skutki. Składają się na nie większe zyski właścicieli firm wprowadzających nową technologię, wyższe płace osób pracujących z nową technologią oraz oszczędności konsumentów, wynikające z tańszych produktów na rynku. Pozostając przy przykładzie zastępowania koni przez samochody będą to kolejno: większe zyski właścicieli fabryk samochodowych; mechanicy, którzy zarabiali więcej niż osoby naprawiające powozy; oraz gospodarstwa domowe, które za taksówkę mogły zapłacić mniej niż za przejazd dorożką. Większe realne dochody powodują wzrost popytu na inne kategorie produktów, niepowiązane z branżą, w której wprowadzono innowację.

Pierwszy efekt prowadzi do zmniejszenia zatrudnienia w gospodarce, a pozostałe dwa do jego zwiększenia poprzez tworzenie nowych zawodów oraz wzrost popytu na dobra i usługi w innych sektorach gospodarki. Od rozłożenia się tych trzech czynników zależy, czy dana innowacja spowoduje zmniejszenie czy zwiększenie zatrudnienia.

Jaki wpływ mają te efekty na różne grupy zawodów?

Efekt zastępowania jest najsilniej widoczny w przypadku wprowadzania nowych technologii informatycznych oraz robotyzacji. W przedsiębiorstwach i sektorach, które wprowadzają powyższe technologie, zatrudnienie maleje. Najczęściej dotyczy to pracowników o niższych kwalifikacjach, których pracę najłatwiej zautomatyzować. Są to pracownicy na liniach produkcyjnych oraz pracownicy biurowi wykonujący rutynowe czynności. Wskazuje to, że postęp technologiczny powoduje utratę pracy przez część pracowników.

Efekt przywrócenia oznacza, że praca przesuwana jest do innych sektorów, głównie z przetwórstwa do usługowych. Są to np. fabryki, które po wprowadzeniu nowych robotów potrzebują ich instalacji, serwisu czy wsparcia technicznego, a do tych zadań również potrzebni są pracownicy. Podobnie z informatyzacją. Monotonne prace są zastępowane przez pracowników, którzy zarządzają tym systemem lub miejscami pracy w firmach, które dostarczają rozwiązań informatycznych.

Najmniej uchwytne jest zjawisko efektu dochodowego. Grupa publikacji zajmująca się tym obszarem jest najmniejsza, ale wskazuje, że wprowadzenie innowacji technologicznych przyczynia się do wzrostu konsumpcji w innych obszarach. Ważne jest przy tym, że podział korzyści może nastąpić bardzo nierównomiernie. Przy niskiej konkurencji w branży wprowadzającej innowację, przedsiębiorstwa zazwyczaj decydują się nie obniżać ceny (czyli konsumenci nie odnoszą korzyści), a zachować większą wartość dodaną dla siebie. Zyskują na tym pracownicy pracujący z nową technologią oraz właściciele firm.

Które efekty przeważają i jak wpływa to na rynek pracy?

Według autorów, przegląd prac sugeruje, że nie ma powodu do obaw o masowe bezrobocie wywołane wprowadzeniem nowych technologii. To, na co należy zwrócić uwagę, to wysokie zróżnicowanie skutków pomiędzy różnymi grupami pracowników. Największe korzyści z tych zmian odnoszą pracownicy o najwyższych kwalifikacjach, którzy obsługują nową technologię i którzy najmniej obawiają się automatyzacji swojej pracy.

Ponieważ zmiana technologiczna pociąga za sobą utratę pracy oraz konieczność przekwalifikowania się, ważne jest, aby istniały mechanizmy na rynku pracy lub pomoc państwowa, które ułatwiłyby zmianę zawodu oraz zmniejszyły grupę osób, które zostaną w tyle w wyniku zmian technologicznych.

W kontekście obecnych zmian technologicznych pokazuje to, że najważniejszym skutkiem tych zmian jest konieczność przekwalifikowania się części pracowników, a nie ryzyko utraty miejsc pracy i powstania "technologicznego bezrobocia".

Oczywiście, wyciągając wnioski z przeszłości na temat przyszłości, można wpaść w pułapkę. Parafrazując Nicholasa Taleba, to, że wszystkie łabędzie były białe, nie oznacza, że następny też będzie biały. Jeżeli poprzednie rewolucje technologiczne nie powodowały technologicznego bezrobocia, to nie oznacza, że następna innowacja na pewno tego nie wywoła. Generalnie dzisiaj charakter zmian jest podobny jak w przeszłości, a główną różnicą jest wysokie tempo, w jakim pracownicy muszą się dostosować, oraz to, że zmiany dotykają sektorów kreatywnych. W przeszłości niewielu spodziewało się, że prace kreatywne czy programistów mogą być zautomatyzowane.

Na ma zatem podstaw do poważniejszych obaw o przyszłość rynku pracy. Trzeba jednak pamiętać, że konieczność szybkiego przekwalifikowania się może wywołać napięcia i niezadowolenie z zachodzących zmian w pewnych grupach zawodów. Ci którzy będą tracić pracę, będą widoczni, a korzyści konsumentów i miejsca pracy powstające w innych branżach zapewne będą mniej dostrzegane.