Czytasz dzięki

Jak z menedżera stać się liderem

opublikowano: 23-08-2020, 22:00

Gdy wizytówką szefa jest szyty na miarę garnitur, lider pokazuje blizny z prawdziwej walki

Proszę się nie śmiać. Naprawdę są miejsca, w których menedżerowie (dosłownie i w przenośni) jedzą ostatni. Praktykują przywództwo służebne, które zaleca kadrze kierowniczej przedkładanie potrzeb podwładnych nad własne. Takie podejście się opłaca, bo jeśli pracownicy widzą, że szefostwo o nich dba, odwdzięczają się maksymalnym zaangażowaniem i lojalnością.

Nie narzekaj na problemy, szefie. Trudne sytuacje budują silnych
przywódców — mówi Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus.
Zobacz więcej

GODZINA PRÓBY:

Nie narzekaj na problemy, szefie. Trudne sytuacje budują silnych przywódców — mówi Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus. Fot. Marek Wiśniewski

Nie bądźmy jednak naiwni: przywództwo służebne jest równie rzadkie jak woda na Saharze. Menedżerowie wolą jeść pierwsi, i wcale nie w firmowej stołówce, lecz w modnym lokalu na mieście, płacąc służbową kartą. Prawdę powiedziawszy, mało którego przełożonego obchodzi, ile jedzenia mają na talerzach jego ludzie i czy jest ono pożywne, zdrowe i smaczne. Egoizm wygrywa z altruizmem, prywata z troską o dobro ogółu. Zwłaszcza teraz, gdy coraz częściej mówi się o kryzysie.

— Z badań wynika, że jeśli w firmie dochodzi do zwolnień, dotyczą one głównie najniższego i średniego poziomu zarządzania. Ludzie, którzy mają władzę, wykorzystują ją do ochrony swoich etatów, pensji i dodatków. Głoszą wszem wobec, że sytuacja wymaga poświęceń, ale sami w nich nie uczestniczą — wskazuje Adam Bodziak, specjalista ds. PR i employer brandingu.

Przywileje bez zobowiązań

Czy rzeczywiście menedżerowie powinni jeść ostatni? Wielu ekspertów twierdzi, że szef musi przede wszystkim zadbać o siebie. W przeciwnym razie nie będzie mógł pomóc tym, którzy zostali powierzeni jego pieczy.

— Jako liderzy musimy być odpowiedzialni — raz — za siebie, dwa — za innych: współpracowników, klientów, partnerów biznesowych, trzy — za firmę i jej otoczenie społeczne. W takiej kolejności — zaznacza Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus.

Porównuje troskę o siebie do lotu samolotem i momentu, w którym stewardesa pokazuje zasady bezpieczeństwa. I każe założyć maskę tlenową najpierw sobie, potem dziecku. Inaczej stracimy przytomność i staniemy się bezużyteczni.

— Jak świat światem wodzowie, przywódcy, włodarze cieszyli się lepszą ochroną niż szeregowi przedstawiciele swoich społeczności. Mieli też do dyspozycji więcej dóbr. Ale przywileje te traktowali w kategoriach zobowiązania. Wiedzieli, że muszą za nie zapłacić w chwili próby, np. idąc na czele wojska przeciwko najeźdźcy — podkreśla Michał Gembal.

Czy przywództwo służebne jest dobre na złe czasy?

— Szczególnie na złe czasy. W okresie prosperity każdy doskonale radzi sobie sam — odpowiada marketingowiec Arcusa.

Jego zdaniem wszyscy zarządzający powinni wziąć sobie do serca zasadę, którą kierują się komandosi z Lublińca, będący wizytówką polskiej armii: „Nie zawiodę tych, z którymi służę. Żadnego z nich nie pozostawię na pastwę wroga w izolacji i osamotnieniu”.

— Czy kieruje operacją wojskową w Afganistanie, czy walczy ze skutkami pandemii w firmie, lider musi pamiętać o jednym: podkomendni na niego liczą. Nie może ich porzucić, kiedy popadną w beznadzieję, rezygnację. To sprawa honoru — tłumaczy Michał Gembal.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Dawniej każdy przyjmował pełne ryzyko niepowodzenia. Jeśli dom się zawalił i zabił mieszkańców, budowniczy był karany śmiercią. Współczesne prawo jest nadzwyczaj łaskawe dla tych, którzy zawodzą. Przykład z kryzysu w 2008 r.: za pracę w Citibanku Bob Rubin, sekretarz skarbu USA, dostał 120 mln USD. Gdy także wskutek jego decyzji bank zbankrutował i był ratowany pieniędzmi podatników, winowajca nie musiał nic oddawać.

„Nie bój się ryzyka. Chroni cię odprawa” — żartuje Henry Mintzberg, kanadyjski ekonomista i autor wielu prac na temat zarządzania. Inna jego antyrada: „Nade wszystko staraj się zwiększyć wartość akcji firmy. Następnie sprzedaj je i uciekaj. Szybko znajdziesz nową przystań — heroiczni liderzy są bardzo poszukiwani”.

— Niedojrzałych menedżerów można poznać po tym, że w razie zagrożenia biorą nogi za pas. Na posterunku trwają tak długo, jak długo im się to opłaca i są w stanie ukryć swoją niekompetencję. Gdy zrobi się gorąco, już ich nie ma. Po pewnym czasie wracają w blasku chwały, zabierając się do szkodzenia kolejnej firmie, w której obejmują funkcję prezesa — opisuje Adam Bodziak.

Kwestia autentyczności

Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Część ludzi ze świecznika zdaje sobie sprawę z ciążącej na nich odpowiedzialności. Należy do nich książę Andrzej, jeden z członków brytyjskiej rodziny królewskiej. W wojnie o Falklandy z 1982 r. ryzykował bardziej niż zwykli żołnierze, latając śmigłowcem przed swoimi oddziałami.

— Na swojej drodze z pewnością spotkaliśmy wielu szefów, którzy byli tyleż troskliwi, co wymagający wobec pracowników. Cisi, skromni. Zwyczajni. Robili po prostu swoje — zwraca uwagę Michał Gembal.

Mniejsza o to, czy jedli pierwsi czy ostatni. Ważne, że unikali pozerstwa. W przeciwieństwie do generała, o którym w książce „RozGROMić konkurencję” opowiedział Roman Polko. Ów generał chciał bratać się z żołnierzami na wzór amerykańskich oficerów. Zobaczył w stołówce obrzydliwą ciecz. Zatkał nos i zażądał, by nalano mu jej do talerza. Na nic zdały się tłumaczenia kelnera — postawił na swoim i zamiast zupy, dostał zlewki, bo to one znajdowały się w kotle. Zjadł je na oczach rozbawionych wojaków. Była to kompromitacja. I całkowite zaprzeczenie przywództwa.

Weź udział w cyklu webinarów "Pulsu Biznesu" - "Akademia Lidera" 22 września - 15 grudnia 2020. Sprawdź >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane