Jak zdopingować sportowy biznes

opublikowano: 08-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Inwestycje w sport zwracają się z nawiązką, ale samo dosypywanie pieniędzy nie wystarczy. Sportowcy radzą, by firmy traktowały ich tak, jak start-upy

W Polsce od dawna wszyscy znają się na sporcie, a od jakiegoś czasu powszechne są też „eksperckie kompetencje” w kwestiach gospodarczych. W raporcie „Polski sportowy PKB” Puls Biznesu i platforma SpotData usystematyzowały wiedzę o styku tych dwóch dziedzin. Okazało się, że wkład sportu w produkt krajowy brutto to ok. 47 mld zł. Ale to nie wszystko.

- Impuls sportowy rozchodzi się po bardzo wielu branżach - od usług związanych z organizacją imprez przez zakłady bukmacherskie po budowę infrastruktury, produkcję odzieży, farmaceutyków, leczenie kontuzji itp. Jego wpływ na gospodarkę to jednak nie tylko czysty efekt w PKB. Sport pozwala też na budowę kapitału społecznego i tworzy realną wartość zdrowotną, zmniejszając wydatki na leczenie chorób - tłumaczył Ignacy Morawski, główny ekonomista Pulsu Biznesu i szef platformy SpotData.

Sukcesy i ich owoce:
Sukcesy i ich owoce:
  • Najmocniej z aktywnością fizyczną w różnych krajach koreluje przeciętna liczba godzin pracy w tygodniu im mniejsza, tym więcej się ćwiczy a także liczba medali olimpijskich w przeliczeniu na milion mieszkańców powiedział Ignacy Morawski, główny ekonomista Pulsu Biznesu. Uczestnicy panelu zastanawiali się, czy sukcesy zachęcają do powszechnych treningów, czy też powszechne treningi rodzą spektakularne sukcesy.
  • Marek Wiśniewski

    Sportowe korzyści

    Liczby są duże - ale co z nich wynika? I co zrobić, by z jednej strony wpływ sportu na gospodarkę był jeszcze większy, a z drugiej - kwitł sport amatorski i profesjonalny? O tym przedstawiciele światów sportu i biznesu dyskutowali podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

    - Mam nadzieję, że Polska dopiero się rozpędza, bo nie da się robić profesjonalnego sportu bez olbrzymich nakładów finansowych, a jednocześnie to największe gwiazdy i sukcesy przekładają się najwyraźniej na PKB. Spójrzmy choćby na to, jak obecność Roberta Lewandowskiego w Barcelonie błyskawicznie przekłada się na wydatki Polaków w tym mieście: trzeba tam przecież polecieć na mecz, spędzić parę dni, przenocować w hotelach, zasilić kataloński sektor turystyczny... Marzy mi się, by Polska korzystała ze sportu w podobny sposób. Mamy już świetne przykłady dzięki siatkówce, gdzie duże imprezy przyciągają masę kibiców, mamy dobrą infrastrukturę sportową - stadiony na światowym poziomie, topowe hale sportowe w dużych miastach, no może poza Warszawą, mamy bazę hotelową i dobrą gastronomię, jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi - stwierdził Igor Klaja, prezes OTCF, właściciela marki odzieżowej 4F.

    Trzeba więc dosypać jeszcze więcej pieniędzy, a inwestycja zwróci się z nawiązką? Niekoniecznie.

    - Wiadomo, że im większe są nakłady na sport, tym lepiej wszystko funkcjonuje. Sama wysokość nakładów nie jest jednak decydująca. Spójrzmy na Słowenię - wydaje na sport proporcjonalnie mniej niż Polska, a mimo to Słoweńcy w ostatnich latach mogą pochwalić się szeregiem sukcesów w różnych dyscyplinach. Dlaczego? Tam jest inna kultura uprawiania sportu - 70 proc. dorosłych jest zrzeszonych w klubach sportowych. Jak rodzice uprawiają sport, dzieci przejmują rodzinną tradycję - powiedział Witold Bańka, szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) i były minister sportu.

    Zachęta do ćwiczeń

    Wróćmy więc do fundamentów. Co zrobić, by Polacy chętniej uprawiali sport?

    - Cieszę się, że polski sportowy PKB rośnie, ale obawiam się, że ten proces może się zatrzymać. W sporcie amatorskim nie ma raczej problemu z partycypacją dorosłych - widać gołym okiem, że świadomość w tym zakresie rośnie, jest mnóstwo trenerów personalnych itp. Problem w tym, że coraz mniej młodych ludzi chce uprawiać sport - i coraz trudniej ich do tego zachęcić. W latach 90. mieliśmy słabą infrastrukturę i nie było gdzie trenować. Teraz infrastruktura jest, ale nie ma na niej trenujących dzieciaków - narzekał Adam Małysz, od czerwca kierujący Polskim Związkiem Narciarskim.

    Czyja to wina?

    - To jest przede wszystkim rola rodziców, by edukować dzieci, wychodzić z nimi i zachęcać je do sportu. Zmienić coś na lepsze może też technologia. Parę lat temu był szał na grę Pokemon Go, Piotrek Żyła bardzo ją lubił. Ona ma pewne wady, ale jej główną zaletą jest to, że grający przynajmniej się ruszali. Może młode pokolenie potrzebuje więcej tego rodzaju produktów. Inna sprawa to lekcje wychowania fizycznego w szkołach - mówił Adam Małysz.

    Standardowo w polskich szkołach uczniowie mają trzy godziny „wuefu" tygodniowo.

    - To zdecydowanie za mało, każdego dnia powinny być takie zajęcia. W skandynawskich szkołach nie ma dnia, by dzieci nie wyprowadzano ze szkoły, żeby się trochę poruszały. Wiadomo, że dodatkowe godziny kosztują, ale to nie jest coś, czego polski budżet nie udźwignie, i dużą rolę ma tu do odegrania Ministerstwo Edukacji Narodowej - uważa Witold Bańka.

    Start-upowe podejście:
    Start-upowe podejście:
    Aleksandra Mirosław, rekordzistka świata we wspinaczce na szybkość, zachęcała przedsiębiorców do szerokiego wspierania młodych sportowców i traktowania tego jak inwestycje w start-upy: jeśli dobrze pójdzie, to wypali jeden projekt na dziesięć, ale zwrot z inwestycji w postaci wieloletniej bliskiej relacji z topowym sportowcem będzie olbrzymi.
    Marek Wiśniewski

    Sponsorskie wsparcie

    Państwo i samorządy mogą wspierać sportowego ducha na poziomie szkół, a co dalej? Jak wyłowić talenty i jak je wspierać, by polscy sportowcy mogli z sukcesami rywalizować na arenie międzynarodowej?

    - Polacy muszą mniej pracować i więcej zarabiać, żeby częściej uprawiać sport. To jest krótka odpowiedź. A dłuższa? Trzeba zacząć od podstaw i zainwestować w nauczycieli wychowania fizycznego. My w siatkówce zorganizowaliśmy specjalny program wsparcia. Dzięki temu liczba młodzieży w centralnym systemie szkolenia skoczyła z 3 tys. do 10-12 tys. To już takie grono, z którego można wyłowić sportowców nie tylko dobrych, ale wybitnych - powiedział Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki.

    W mniej masowych dyscyplinach niż siatkówka czy piłka nożna kluczowe jest jednak wsparcie sponsorów.

    - Ja zaczęłam profesjonalnie uprawiać wspinaczkę, gdy ruszyła transformacja tego sportu w dyscyplinę olimpijską. Widzę, jak olbrzymie pieniądze poszły na to w USA i Chinach, by zawodnicy mogli przywozić medale z igrzysk. Jak my możemy się z nimi równać? Biznes powinien podchodzić do tego jak do inwestycji w start-upy. Jak zainwestuje się w 10, to może jeden czy dwa się przebiją - i zapewnią z górką zwrot z całej inwestycji. To jest oczywiście większe ryzyko niż przy inwestycji w znaną markę, ale z drugiej strony relacja ze sportowcem, którego wspierało się od początku, jest dla firm czymś zupełnie innym niż współpraca z zawodnikiem, któremu po prostu dało się kontrakt, gdy był już sławny. Taka firma jest dla sportowca rodziną, angażowanie się w różne akcje marketingowe i sponsoringowe jest też dla odbiorców dużo bardziej wiarygodne - tłumaczyła Aleksandra Mirosław, rekordzistka świata w speed climbingu i uczestniczka Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

    Sponsorami polskiego sportu są dziś przede wszystkim największe spółki z udziałem skarbu państwa. Liderzy pod tym względem to Totalizator Sportowy i PKN Orlen.

    - Firmy zdają sobie sprawę, że sport jest świetną platformą do komunikacji z klientami. Nie traktujemy tego jako działania CSR-owego, sponsoring musi być policzalną i wielotorową inwestycją. Nie można też inwestować tylko w topowych sportowców i wykazywać się mitycznym „ekwiwalentem reklamowym” podczas transmisji zawodów z ich udziałem. Trzeba też zadbać o ich następców, inwestując w szkolenie dzieci i młodzieży, co przynosi rezultaty w dłuższej perspektywie. Spływa do nas mnóstwo wniosków o sponsoring - i 9 na 10 musimy odrzucić. Są jednak sportowcy, w których widzimy potencjał, jak choćby kilku kierowców, których wspieramy z nadzieją, że któryś z nich dojdzie kiedyś do poziomu Roberta Kubicy - stwierdził Adam Burak, członek zarządu ds. komunikacji i marketingu w Orlenie.

    pdf
    Pobierz raport: Polski sportowy PKB
    download
    © ℗
    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Polecane