Jak zostać królewskim kucharzem

Bohdan Pawłowicz
opublikowano: 2007-04-02 00:00

Kupujesz nowy stół. Nigdy nie gotowałeś, ale to właśnie ten stół inspiruje cię, by spróbować swych sił, i wydajesz przyjęcie dla przyjaciół. Okazuje się, że wśród zaproszonych gości jest znany restaurator. Zachwycony smakiem twoich potraw proponuje ci współpracę. To właśnie wasza knajpa zostaje wybrana na specjalną kolację dla goszczącej w Polsce hiszpańskiej pary królewskiej. Urzeczona wykwintnością i smakowitością twoich dań królowa Sofia proponuje ci pracę nadwornego kucharza królewskiego. Jedziesz do Hiszpanii…

Tak, mniej więcej, wyglądają historyjki z najnowszych spotów Ikea. Niby nic skomplikowanego, ale pomysł świetny. Jego siła nie ogranicza się do prostoty i pysznego pobudzania wyobraźni. Choć już to samo trafia w nasze tęsknoty — któż nie pozwala sobie czasem tak pomarzyć. Bardzo ważnym dodatkowym atutem tego konceptu jest możliwość jego ciągłego rozwijania. Wybieramy jakiś przedmiot i dorabiamy do niego historyjkę. Możliwość kombinacji wprost nieograniczona, a ile zabawy przy wymyślaniu.

Duże zatem brawa i uznanie dla Ikea i twórców spotu. To jedna z takich reklam, które działają jak spoty z Mumio. Z ciekawością czekam, co znowu śmiesznego wymyślą, jaka będzie następna historyjka.

Prostota pomysłu to najlepsze rozwiązanie, gdy nic szczególnie przewrotnego nie przychodzi szefom kreacji do głowy. Mamy w TV dobry tego przykład. Prosty, chciałoby się napisać, zwykły spot filtrów do wody Brita. Kilka ciepłych scen z rodzinnego życia, w tle muzyczka, a całość zakończona logotypem z „akcentem wodnym”. Niby nic szczególnego, ale w myśl hipokratesowskiej zasady „primum non nocere”, solidna robota. Może to świadectwo mojego „nieskomplikowania”, ale stokrotnie bardziej wolę taki spot niż niektóre pomysły, którym powinna towarzyszyć swoista legenda lub przynajmniej adnotacja: „wyjaśnienie intencji autora na stronie WWW”.

Bohdan Pawłowicz

prezes zarządu Aart Design