January Ciszewski, inwestor giełdowy, postanowił wejść w kolejne przedsięwzięcie. Jego firma JR Holding (JRH), notowana na New Connect, zainwestuje 40 mln zł w zamian za 20 proc. udziałów w każdej z dwóch spółek: Igloo i Miloo-Electronics. To największa do tej pory inwestycja JRH.

Z ojca na synów
Igloo to polski producent pomp ciepła i urządzeń chłodniczych, grzewczych oraz agregatów inwerterowych. Spółka istnieje od 1986 r. i sprzedaje produkty w 52 krajach na pięciu kontynentach. Jej siostrzana spółka Miloo-Electronics to producent elektroniki, systemów automatyki sterowania, oświetlenia LED oraz urządzeń do dezynfekcji powietrza i sterylizacji powierzchni.
- Firmę Igloo Władysław Włodarczyk założył 36 lat temu i rozwinął w znaczącego gracza na rynku produkcji urządzeń chłodniczych. Miloo powstała później, ale wyrosła z jednego z segmentów Igloo. Dziś właścicielami są dwaj synowie założyciela, już od dłuższego czasu pracujący w firmie na poziomie operacyjnym –opowiada Robert Bialik, prezes obu firm.
Portfel pełen OZE
January Ciszewski od dawna interesuje się sektorem OZE. Ma już w portfelu Saule Technologies i Laser Tech, nie wyklucza też kolejnych inwestycji w OZE. Liczy na współpracę tych firm i synergie.
- Dotychczas najczęściej inwestowałem w start-upy, tymczasem Igloo i Miloo to już poważne przedsięwzięcie, dające ponad 10 mln zł rocznego zysku EBITDA. Będziemy ciężko pracować, by ten zysk szybko wzrósł do 100 mln zł – zapowiada January Ciszewski.
- Planowaliśmy pozyskanie kapitału, by skokowo zwiększyć biznes. Rozważaliśmy różne opcje, jednocześnie już wcześniej obserwowaliśmy działalność Januarego – dodaje Robert Bialik.
Cel to 800 mln zł
January Ciszewski uważa, że pompy ciepła i systemy do optymalizacji zużycia energii to sektory, które będą się rozwijać bardzo szybko.
- Co umożliwi nam kilku-, a nawet kilkunastokrotny zwrot z inwestycji. Liczę na dynamiczny wzrost wartości tych firm, myślę o wycenie idącej nawet w miliardy – podkreśla inwestor.
Rok 2022 przyniósł całej europejskiej branży pomp ciepła gwałtowne zmiany. Plan zielonej odbudowy Unii po pandemii, w połączeniu z wojną w Ukrainie i chęcią odchodzenia od paliw kopalnych, sprawia, że pompy wypierają z rynku kotły gazowe.
Przykładowo, rząd niemiecki kładzie duży nacisk na szybki rozwój produkcji pomp ciepła i zakłada, że w 2030 r. w Niemczech funkcjonować będzie 5 mln takich instalacji. Obecnie to tylko 1 mln urządzeń. To, co się dzieje w Niemczech, będzie mieć kluczowe przełożenie na produkcję urządzeń grzewczych w Europie.
Z planów producentów pomp ciepła w Europie wynika, że w 2025 r. produkcja wyniesie 4-5 mln sztuk. To oznacza, że w zasadzie pompy zastąpią na rynku kotły gazowe, których roczna sprzedaż wynosi dziś nieznacznie ponad 5 mln sztuk.
Dla producentów pomp to zatem ważny moment i kluczowa jest dziś zdolność do zwiększenia produkcji. Firmy Viessmann i Daikin budują już w Polsce fabryki o zdolności produkcyjnej 650 tys. pomp ciepła, słychać też o planach kolejnych podobnych inwestycji. Producenci stawiają na lokalne, krótkie łańcuchy dostaw, co pokazuje, że chcą uniknąć błędu kolegów z innych branż i nie chcą lokować aktywów w Chinach.
Igloo i Miloo zatrudniają łącznie około 400 pracowników i osiągnęły w 2021 r. niemal 150 mln zł łącznych przychodów. Dzięki pieniądzom od JRH zamierzają w perspektywie kilku lat osiągnąć ponad 800 mln zł łącznej sprzedaży rocznie.
Zamówienia płyną
Rynek pomp szybko rośnie.
- Po ostatnich targach w Norymberdze mamy zapytania na ponad 10 tys. pomp, co oznacza potencjalne zamówienia na setki milionów złotych. Szacunki wskazują, że europejski rynek będzie potrzebował w ciągu najbliższych lat aż 40 milionów pomp. Dlatego nasza produkcja, która w przyszłym roku, przy pracy na jedną tylko zmianę, sięgnie 11,5 tys. pomp, w kolejnych latach podwoi się lub potroi – mówi Robert Bialik.
January Ciszewski podkreśla z kolei, że Igloo i Miloo-Electronics prowadzą produkcję w kraju, co ma dziś ogromne znaczenie w kontekście zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw.
- Jednocześnie oferują własne rozwiązania technologiczne, wypracowane we własnych laboratoriach i umożliwiające produkcję urządzeń najwyższej klasy – podkreśla January Ciszewski.
