"Byłem w +Bogdance+ i powiedziałem, że jeśli będzie gwałtowny opór, to kopalnia nie zostanie włączona w skład koncernu ENEA. Z całą pewnością natomiast pozostawienie jej jako samodzielnej spółki, nie będzie w przyszłości służyło dobrze jej interesom" ľ powiedział w czwartek w Katowicach minister Jasiński.
Ocenił, że odpowiednie dla tej kopalni nakłady inwestycyjne mogą pochodzić wyłącznie z Polskiej Grupy Energetycznej. "Widzę tylko takie rozwiązanie. Natomiast tam jest rozdmuchiwanie problemu ponad rzeczywistą skalę. Nie ma żadnego uzasadnienia do robienia strajków ostrzegawczych, czy tego typu akcji" ľ wskazał minister skarbu.
Tymczasem Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny w tej kopalni, zdecydował na początku miesiąca o przeprowadzeniu 13 kwietnia dwugodzinnego strajku ostrzegawczego w proteście przeciw rządowym planom konsolidacji "Bogdanki" z Elektrownią Kozienice i koncernem ENEA.
Związkowcy uważają, że nie przedstawiono dotąd żadnych argumentów mówiących, że planowana konsolidacja będzie korzystna dla kopalni. Obawiają się, że "Bogdanka" po konsolidacji utraci samodzielność i możliwości rozwojowe - będzie zmuszona dopłacać do skonsolidowanych z nią firm. Związkowcy chcą m.in. samodzielnej prywatyzacji kopalni przez giełdę.
We wrześniu ubiegłego roku w referendum przeprowadzonym przez komitet protestacyjny, ponad 90 proc. głosujących pracowników kopalni w Bogdance opowiedziało się za strajkiem, gdyby miało dojść do konsolidacji. Do czwartku związkowcy nie zmienili zdania. W piątek o szóstej rano w zakładzie ma rozpocząć się dwugodzinny strajk ostrzegawczy.
Kopalnia w Bogdance osiągnęła w ubiegłym roku 89 mln zł zysku; wydobyto tu
5,1 mln ton węgla. Kopalnia zatrudnia ponad 3 tys. pracowników. Przemysłowe
wydobycie węgla prowadzi od 1982 r. Jej głównymi odbiorcami są m.in. elektrownie
Kozienice i Połaniec, Zakłady Azotowe "Puławy", cementownie Chełm i Ożarów.
(PAP)