Jazda do gniazdka z prądem

opublikowano: 05-10-2016, 22:00

Paryż Moto Show 2016: ulice pełne elektrycznych aut? Już za kilka lat

Światowa sprzedaż samochodów na prąd na razie nie przekracza jednego procenta. Ale liczba zainteresowanych takimi autami rośnie niezwykle szybko — po 100 procent rocznie. Oczywiście, nietrudno o taki wzrost, kiedy się startuje od zera. Wniosek o nadciągającej elektryfikacji szos nie wynika jednak wyłącznie ze statystyk sprzedaży.

VOLKSWAGEN I.D.: To koncept. Wersja produkcyjna ma trafić na 
rynek w 2020 r. Zasięg minimum 400 km, przyspieszenie od 0 do 100 km/h w
 mniej niż 8 sekund. Prędkość maksymalna ma wynosić 160 km/h. Silnik o 
maksymalnej mocy 125 kW napędza tylną oś. Ładowanie zewnętrzną ładowarką
 CCS Combo od 0 do 80 proc. pojemności akumulatora ma trwać około pół 
godziny.
Wyświetl galerię [1/7]

VOLKSWAGEN I.D.: To koncept. Wersja produkcyjna ma trafić na rynek w 2020 r. Zasięg minimum 400 km, przyspieszenie od 0 do 100 km/h w mniej niż 8 sekund. Prędkość maksymalna ma wynosić 160 km/h. Silnik o maksymalnej mocy 125 kW napędza tylną oś. Ładowanie zewnętrzną ładowarką CCS Combo od 0 do 80 proc. pojemności akumulatora ma trwać około pół godziny.

Efekt skali

Obserwując najnowsze oferty producentów samochodów, nietrudno zauważyć, że szykują się na elektryczny boom. Zapowiadają go także rządy różnych państw. W tym Polski. Dzisiaj trudno jeszcze w to uwierzyć. Na świecie sprzedaje się co roku ponad 72 mln samochodów. Cóż w tej masie znaczy 1 proc. tych z napędem elektrycznym? A jednak… W pierwszym kwartale 2015 r. chiński rynek elektryków urósł o 102 proc., europejski o 27, japoński o 36, a amerykański o 19 proc. I tendencja wzrostowa trwa. A zdaniem ekspertów uczestniczących w tegorocznej paryskiej wystawie motoryzacyjnej będzie trwała. Proekologiczny kurs rządów, topniejące rezerwy ropy i rozrastające się miasta — oto główne wymieniane przez nich powody, dla których ludzie przesiądą się z aut z bakami do tych na baterie. I wśród nowości w Paryżu prym wiodły właśnie pojazdy na prąd. Swoje pomysły na elektryczne samochody zaprezentowały m.in. Opel, Renault, Toyota i Volkswagen. Mercedes zapowiedział zupełnie nową markę. Jaką? Tak, elektryczną.

Rośnie aż miło

W 2015 r. na świecie sprzedano ponad 600 tys. elektrycznych aut. Z tego około 220 tys. w Chinach, co sprawiło, że ten kraj jest pierwszym i najważniejszym na świecie rynkiem dla „elektryków”. Powodów upatruje się w dotacjach i ulgach wprowadzonych przez tamtejsze władze.

Proekologiczny kurs rządów, topniejące rezerwy ropy i rozrastające się miasta — oto główne powody, dla których ludzie przesiądą się z aut z bakami do tych na baterie.

W Europie prym wiedzie Norwegia, w której w pierwszym kwartale 2015 r. aż 33 proc. kupionych nowych samochodów miało silniki elektryczne. To również zasługa ulg. Polski rząd też chce wspierać zakup elektrycznych aut. Planuje ulgi podatkowe i inne zachęty (możliwość jazdy buspasami, darmowe parkowanie itp.). Co to ma dać? Według Ministerstwa Energii do 2025 r. po polskich drogach powinno jeździć milion aut na prąd. Jest jednak nad czym pracować, bo dzisiaj polski park „elektryków” to zaledwie nieco ponad 420 samochodów, a roczna sprzedaż to około 70 pojazdów.

Siła marketingu

Producenci aut zbyt dużo wydali (i wydają) na elektryczną motoryzację, żeby można było odwołać rewolucję. Zatem będzie. Ile wydają, najlepiej widać było na paryskiej wystawie. Ponad 70 proc. stoiska BMW zajmowały auta elektryczne lub hybrydowe. Na stoisku Volkswagena pierwsze skrzypce grały (oprócz elektrycznych prototypów) hybrydowe wersje Passata i Golfa. Również Renault na honorowym miejscu ustawił elektrycznego Zoe w nowej odsłonie. Mercedes? Pokazał nową markę przeznaczoną dla przyszłych rozwiązań elektrycznych, a połowę jego stoiska zajęły hybrydy. Porsche prężyło muskuły hybrydową odmianą najnowszej Panamery. Porsche też planuje (mówi się o 2020 r.) model o napędzie tylko elektrycznym. Ma się nazywać Mission E. O Toyocie wypada wspomnieć z kronikarskiego obowiązku: 90 proc. stoiska zajęły hybrydy — jak na lidera tej technologii przystało. A obok auto przyszłości: znany już od ponad roku model Mirai z innowacyjnym napędem wodorowym. Pytanie nie brzmi już, czy odbędzie się elektryczna rewolucja, tylko kiedy. Rok 2025 jest wymieniany najczęściej. Czyli to już za dziewięć lat. — Auta na prąd to bezapelacyjnie przyszłość motoryzacji. To nie ulega wątpliwości — podsumował konferencję Mercedesa dr Dieter Zetsche, szef koncernu Dimler. Obok prezentujemy elektryczne nowości zaprezentowane na tegorocznej paryskiej wystawie motoryzacyjnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu