Jeden robi, dwóch się patrzy

Jacek Kowalczyk, RAV
05-08-2010, 00:00

Wskaźnik zatrudnienia dojrzałych pracowników w Polsce rośnie, ale nadal jest prawie najniższy w UE.

Tylko jedna trzecia Polaków w wieku od 55. do 64. roku życia pracuje zawodowo

Wskaźnik zatrudnienia dojrzałych pracowników w Polsce rośnie, ale nadal jest prawie najniższy w UE.

Mimo światowego kryzysu gospodarczego i wzrostu bezrobocia, rośnie aktywność zawodowa Polaków w dojrzałym wieku. Jak wynika z danych Eurostatu, w 2009 r. pracowało w Polsce 32,3 proc. osób w wieku 55-64 lata. Rok wcześniej odsetek ten wynosił 31,6 proc., a pięć lat wcześniej — tylko 26,2 proc. Ta pozytywna tendencja, trwająca już nieprzerwanie od pięciu lat, to dobra wiadomość dla gospodarki. Oznacza, że aktywni zawodowo Polacy mają na utrzymaniu coraz mniej rencistów i młodych emerytów.

Na fajrancie

— Dane sugerują, że pracodawcy w czasie kryzysu starali się nie zwalniać doświadczonych pracowników. Być może osoby w wieku emerytalnym uznają też, że wczesne opuszczanie rynku pracy po prostu się nie opłaca — mówi Krzysztof Rybiński, profesor Szkoły Głównej Handlowej.

Na tym jednak dobre informacje się kończą. Choć wskaźnik aktywności zawodowej starszych pracowników rośnie, to nadal jest na bardzo niskim poziomie. Obecnie dwóch na trzech Polaków w wieku 55-64 lata nie pracuje, a to stawia nasze społeczeństwo wśród najmniej pracowitych w Unii Europejskiej. Tylko na Malcie osoby w dojrzałym wieku są częściej poza rynkiem pracy. Dla porównania, w Islandii aktywnych zawodowo jest 80 proc. osób w wieku 55-64 lata, w Szwecji — 70 proc., w Norwegii 69 proc., w Szwajcarii 68 proc. Nawet w boleśnie poturbowanej przez kryzys Estonii odsetek ten jest dwukrotnie wyższy niż w Polsce.

Gonienie zachodniej Europy w rozwoju gospodarczym z tak dużą liczbą osób niepracujących na plecach może trwać bardzo długo.

— Aktywność zawodowa w Polsce, zwłaszcza w końcówce wieku produkcyjnego, to jest po prostu dramat. Gospodarce bardzo by się przydało zdjęcie tego obciążenia — mówi Krzysztof Rybiński.

Brak rąk do pracy

Przyczyny tak fatalnej sytuacji ekonomiści wymieniają jednym tchem.

— To skutek wyjątkowo małej restrykcyjności polskiego prawa, które bardzo dużej grupie pozwalało i nadal pozwala przechodzić na wcześniejsze emerytury. Górnicy, służby mundurowe, sędziowie, prokuratorzy — do tych grup reforma emerytalna cały czas nie dotarła — mówi Wiktor Wojciechowski, członek zarządu Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Utrzymywanie tak niskiego wskaźnika zatrudnienia jak obecnie może wpędzić gospodarkę w potężne kłopoty. Oprócz złych rozwiązań systemowych, zachęcających ludzi do kończenia aktywności zawodowej, Polska musi bowiem zmierzyć się z wyzwaniami demograficznymi. Dzisiaj osoby w wieku nieprodukcyjnym (przed 17. i po 65. roku życia) stanowią 55 proc. grona osób w wieku produkcyjnym (tzw. wskaźnik obciążenia demograficznego). Społeczeństwo jednak starzeje się w szybkim tempie — Główny Urząd Statystyczny prognozuje, że za 15 lat wskaźnik obciążenia wzrośnie do 73 proc. W ciągu 25 lat mediana wieku mieszkańców Polski wzrośnie o około 10 lat — do blisko 48 lat. Ekonomiści są jednak zgodni — nasz współczynnik aktywności zawodowej będzie na szczęście raczej rósł niż spadał.— Ograniczenie emerytur pomostowych [pozbawiające przywilejów np. kolejarzy czy dziennikarzy — red.] weszło w życie dopiero w 2010 r., a znaczące efekty dla sytuacji zatrudnieniowej zacznie przynosić za kilka lat —mówi Wiktor Wojciechowski.

— Przymus ekonomiczny będzie zmuszał pracowników do pozostawania jak najdłużej na rynku pracy. Jeśli w dodatku rząd ograniczy przywileje emerytalne i podniesie wiek emerytalny, będzie to bardzo korzystne dla gospodarki — dodaje Krzysztof Rybiński.

Wśród ekonomistów toczy się jednak spór, jak dalece pozbawianie przywilejów i wydłużanie wieku emerytalnego podniesie wskaźnik zatrudnienia, a w jakim stopniu podniesie bezrobocie.

— Jest szansa, że wskaźnik zatrudnienia rzeczywiście wzrośnie. Podzielam ten optymizm, choć mam również obawy, że zatrzymani "siłą" na rynku pracownicy nie znajdą zatrudnienia — zaznacza Marek Dietl, ekonomista Instytutu Sobieskiego.

— Doświadczenie i badania naukowe w takich krajach, jak Węgry czy Łotwa, które podniosły wiek emerytalny, pokazują, że taki ruch nie podnosi stopy bezrobocia — przekonuje natomiast Wiktor Wojciechowski.

okiem eksperta

Mniej mówić, więcej robić

Polska ciągnie się w ognie Europy pod względem wskaźnika zatrudnienia wśród osób starszych. To zła informacja w kontekście braku porozumienia co do wydłużeniu wieku emerytalnego.

Zwiększenie liczby osób pracujących w wieku 55-64 lata byłoby wsparciem dla gospodarki, chociażby z tego względu, że budżet byłby mniej obciążony. Ponadto dłużej pracując, wypracowujemy dla siebie większe świadczenia na przyszłość.

Aby wskaźnik zatrudnienia poprawił się, należy m.in. zachęcać zainteresowane osoby, by jak najdłużej pracowały, bo to wszystkim wyszłoby na dobre. Same przywileje przechodzenia na wcześniejsze emerytury powinny także zostać ustawowo ograniczone. Ponadto rząd powinien wprowadzić system zachęt i ulg dla przedsiębiorców, którzy zdecydują się na zatrudnienie osób starszych. Dla budżetu byłby to niewątpliwie pewien koszt, ale w dłuższej perspektywie korzyści byłyby jeszcze większe.

W Europie większość krajów dąży do podniesienia wieku emerytalnego. Część z nich podjęła już konkretne decyzje w tej kwestii, m.in. Grecja, a o krok jest Wielka Brytania czy Francja. W Polsce — niestety — tylko się o tym mówi.

Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH

Cztery lata to o dwa za długo

Jacek Męcina, ekspert rynku pracy PKPP Lewiatan

Wskaźniki zatrudnienia w Polsce są niskie, jednak na szczęście w ciągu ostatnich lat trochę się poprawiły.

Głównym powodem niewielkiego odsetka pracujących osób starszych jest nadal niezrestrukturyzowana gospodarka, która nie generuje wystarczającej liczby miejsc pracy. Ponadto osoby starsze zdecydowanie przegrywają z osobami młodszymi. Pracodawcy wolą zatrudnić świeżo upieczonego absolwenta bez doświadczenia, w którego będą inwestować czas i pieniądze, niż osobę powyżej 50. roku życia, która niestety nie posiada niezbędnych kompetencji językowych lub teleinformatycznych. Powodem są też przepisy prawa pracy, które mówią m.in. o 4-letnim okresie ochronnym dla pracowników przedemerytalnych. Jeśli nowo zatrudniony pracownik starszego pokolenia nie będzie wywiązywał się z obowiązków, firma nie będzie mogła go zwolnić. Okres ochronny powinien trwać do 2 lat, a pierwsze pół roku powinno być okresem próbnym. Taka zmiana pomogłaby poprawić wskaźniki zatrudnienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, RAV

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Jeden robi, dwóch się patrzy