Jedno auto dla wielu

opublikowano: 01-06-2016, 22:00

Nikomu dotychczas nie udało się przekonać Polaków do współdzielenia samochodów. Czy dokona tego kolejna firma?

Carsharing, czyli współdzielenie aut, działa w ponad tysiącu miastach na świecie. A według prognoz Berg Insight będzie zataczało coraz szersze kręgi. Zajmuje się tym już ponad 300 organizacji w 30 krajach Europy, Ameryki Północnej oraz Azji i Pacyfiku. Przy czym jako takie organizacje analityce traktują nie tylko tradycyjne wypożyczalnie (sektor rent a car), ale także producentów samochodów, podmioty non-profit, przedsiębiorstwa publiczne (np. spółki komunalne) i innych operatorów świadczących usługę carsharingu.

Firmowy carsharing może być pierwszym krokiem do zmiany samochodowych zwyczajów Polaków. Docelowo stworzymy ofertę dla klientów indywidualnych — mówi Paweł Błaszczak, prezes 4Mobility.
Zobacz więcej

BIZNES NA POCZĄTEK:

Firmowy carsharing może być pierwszym krokiem do zmiany samochodowych zwyczajów Polaków. Docelowo stworzymy ofertę dla klientów indywidualnych — mówi Paweł Błaszczak, prezes 4Mobility. ARC

Są wśród nich np. Car2go (należy do Mercedesa), DriveNow (kooperacja BMW i Sixt), Zipcar (należy do grupy Avis). Zainteresowanie tą formą korzystania z samochodów rośnie. Pod koniec 2015 r. na świecie było aż 6,5 mln subskrybentów współdzielenia aut, podczas gdy rok wcześniej „tylko” 4,8 mln. Mają do dyspozycji około 123 tys. pojazdów (pod koniec 2014 r. było ich około 100 tys.). Prognozy są optymistyczne. Do 2020 r. liczba użytkowników na świecie może wzrosnąć do około 30 mln, a flota może się powiększyć do niemal pół miliona samochodów.

Dziewicze łąki

Pod względem współdzielenia aut Polska jest dziewiczym rynkiem. Do wprowadzenia takich usług przymierzało się wiele podmiotów i samorządów, ale kończyło się na pilotażach. Nową firmą, która próbuje swoich sił na tym polu, jest 4Mobility. Chce walczyć o klientów instytucjonalnych, choć nie wyklucza — ale w późniejszym okresie — stworzenia oferty także dla Kowalskich.

— Nasza usługa jest prosta: wybrane auto rezerwuje się online, otwiera za pomocą smartfona lub karty, a rozlicza już nawet za 15 minut jazdy albo stałą kwotą miesięczną. A jeżeli firma ma już samochody, to może korzystać tylko z naszego systemu i wreszcie mieć kontrolę nad tym, jak działa jej flota. To rozwiązuje wiele problemów — twierdzi Paweł Błaszczak, prezes 4Mobility. Usługa w formule „dla wszystkich”, tzn. dla biznesu i osób prywatnych, nie jest nowa.

Zaczęło się od zmiany zachowań komunikacyjnych na zachodzie Europy i w USA, a sukces warszawskiego roweru Veturilo przerósł oczekiwania ratusza. Istotą tej usługi jest bezpośrednie i łatwe wykorzystanie funkcji jakiegoś dobra zamiast posiadania go na własność, a nawet wypożyczania go. Firmy carsharingowe tworzą nowy rynek, a jego perspektywy są obiecujące — szacuje się, że zgromadzi globalnie ponad 30 mln klientów do 2020 r. (w samej Europie 15 mln).

Na razie pilot

Oferta 4Mobility to również pilotaż. — Tempo rozbudowy naszej sieci w dużej mierze zależy od zainteresowania — mówi Paweł Błaszczak. Jego firma proponuje trzy warianty usługi. Pierwszy to typowe współdzielenie, drugi — auto na wyłączność, trzeci — dostęp do systemu dla aut klienta. — Przedsiębiorstwo w dużym mieście, szukając samochodów dla pracowników, może od razu zapomnieć o korzystaniu z taksówek i pociągów. Carsharing jest znacznie tańszy i wygodniejszy.

Podróż na spotkanie, krótsza lub dłuższa, nie musi się więcej kojarzyć z przegrzanym wnętrzem starego passata i natrętnym taksówkarzem ani z gadatliwym współpasażerem w komunikacji publicznej. Jeżeli ktoś szuka aut na wyłączność, to usługa została skonstruowana tak, aby rozpocząć i zakończyć podróż na znajdującym się w pobliżu parkingu w samochodzie, z którego nie korzysta żadna inna firma i za który płaci się stałą opłatę abonamentową.

Przypomina to subskrypcję w internetowej wypożyczalni filmów Netflix. Jeżeli firma nie lubi abonamentów i chce płacić tylko za kilometry, które przejechał jej pracownik, otrzyma stawkę minutową lub godzinową na jazdę samochodem z ogólnej puli operatora dostępnej dla każdego subskrybenta — opowiada Paweł Błaszczak.

Pomysł na premię

Chociaż 4Mobility nie oferuje na razie usług dla klientów indywidualnych, to myśli także o nich. — Szef może wynagrodzić pracownika, umożliwiając mu korzystanie z auta także po pracy lub w weekend za niższą cenę. Można iść jeszcze dalej: usługa może być ciekawym rozwiązaniem także dla zarządzających powstającymi w Warszawie biurowcami. Mogą udostępnić auta jako dodatkowe udogodnienie dla najemców. Kto wie, być może stanie się to standardem w mieście, w którym znalezienie miejsca postojowego poza płatnym parkingiem to nie lada wyzwanie — mówi Paweł Błaszczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy