Jeśli umiesz liczyć - licz na siebie

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-10-18 00:00

Oficjalnie, statystycznie, w Polsce bezrobocie dotyka ponad 18 proc. zdolnych do pracy i jest największe w Europie. Ten problem stał się jednym z głównych motywów minionej kampanii parlamentarnej i toczącej się prezydenckiej, w których określano je jako największą plagę naszego kraju, a nawet hańbę. Tyle tylko że ten wskaźnik udowadnia starą jak świat prawdę, iż jest kłamstwo, wielkie kłamstwo i... statystyka.

Gdyby naprawdę rzetelnie zbadać ten problem, okazałoby się zapewne, że bezrobocie jest w dalszym ciągu wysokie, ale z pewnością nie przekracza 10 proc. Tego zaskakującego twierdzenia dowodzą liczni przedsiębiorcy, bezskutecznie poszukujący pracowników (szwaczek w bezrobotnej Łodzi, mechaników w Warszawie), a nawet Straż Graniczna nie mogąca znaleźć chętnych na funkcjonariuszy.

Najdobitniej dowodzą tego anonimowe badania wśród samych bezrobotnych. Otóż najczęściej ubiegają się oni o prawo „bycia bezrobotnym”, dające zarejestrowanym określone uprawnienia. I nie chodzi nawet o zasiłek, bo pieniądze czerpią z pracy na czarno.

Najskuteczniejszym sposobem na bezrobocie jest samozatrudnienie. Tyle że — jak dowodzi ankieta serwisu praca.wp.pl — nie dla wszystkich. Ponad połowa ankietowanych uważa, że to sposób „tylko dla wybranych” — czytaj: mnie się nie chce. Ponad jedna czwarta boi się ryzyka, czytaj: niech ktoś to zrobi za mnie. A tylko niespełna co piąty chce wędkę zamiast ryby. Mówmy więc o problemie, ale tam, gdzie on rzeczywiście problemem jest.