JUTRZENKA I FAZER

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2000-07-27 00:00

JUTRZENKA I FAZER

Bydgoski producent ciastek liczy na wznowienie rozmów

MOCNA POZYCJA: Grzegorz Dołkowski, prezes Jutrzenki, starannie wybiera partnerów. Niemiecki akcjonariusz z branży Katjes Fassin, który planował przejęcie kontroli nad giełdową spółką, usłyszał, że może liczyć najwyżej na mniejszościowy pakiet akcji. fot. ARC

Spółka Cloetta Fazer, utworzona w wyniku fuzji dwóch skandynawskich producentów słodyczy, może złożyć bydgoskiej Jutrzence propozycję wznowienia negocjacji w sprawie przejęcia strategicznego pakietu akcji spółki.

Spółka Cloetta Fazer (CF), która powstała po fuzji części fińskiego Fazera (odpowiedzialnej za produkcję słodyczy) i Cloetty, szwedzkiego potentata w tej branży, już kilka miesięcy temu deklarowała, że interesuje ją polski rynek.

I choć Grzegorz Dołkowski, prezes Jutrzenki, nie otrzymał na razie jeszcze żadnej oficjalnej propozycji, to nie ukrywa, że skandynawska spółka jest jednym z potencjalnych kandydatów na inwestora strategicznego.

Bez noża na gardle

Negocjacje z Fazerem były bardzo zaawansowane, kiedy inwestor zdecydował się je przerwać. Zarząd fińskiej grupy skoncentrował się na przygotowywanym prawie 10 lat połączeniu z Cloettą. Po wstrzymaniu rozmów krajowy producent ocenił, że nie może dłużej odkładać przeprowadzenia koniecznych zmian.

— W ubiegłym roku hamowaliśmy wiele konieczych zmian, bo obawialiśmy się, że nasze decyzje nie będą odpowiadały nowemu partnerowi. Liczyliśmy, że Fazer rozwinie i połączy dystrybucję oraz wprowadzi system zarządzania, zgodny z własnymi potrzebami. Kiedy to nie wyszło, opracowaliśmy nową trzyletnią strategię, która nie wyklucza co prawda wejścia inwestora, ale też nie uzależnia od niego przyszłości firmy. O 8 proc. zmniejszyliśmy zatrudnienie, odmładzamy wizerunek firmy: wymieniamy asortyment, wprowadzamy nowe opakowania, przygotowujemy się do uruchomienia zintegrowanego systemu informatycznego i rachunkowości zarządczej — mówi Grzegorz Dołkowski.

Inni też czekają

Zarząd nie zrezygnował jednak z rozmów z potencjalnymi kandydatami na inwestora strategicznego. Nie ma wśród nich firm, które już zainwestowały w rodzime fabryki. Prawdopodobnie jest za to Nabisco, amerykański potentat z branży, który w ostatnich latach już kilka razy, bez powodzenia, próbował ulokować swój kapitał w jakimś krajowym zakładzie. Amerykańska firma od niedawna jest częścią grupy Danone. Tymczasem Francuzi mają już w Polsce dwie fabryki ciastek: kupioną od PepsiCo. fabrykę w Płońsku i przejętą od United Biscuits spółkę San z Jarosławia. Po dołączeniu udziałów rynkowych trzeciego zakładu — Jutrzenki — inwestor kontrolowałby w sumie około 40 proc. krajowego rynku ciastek. Nie wiadomo, czy na taką transakcję zgodziłby się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wymagania Jutrzenki

Bydgoska spółka nie ukrywa, że rolą ewentualnego inwestora powinno być wspieranie eksportu spółki. Po kryzysie rosyjskim sprzedaż zagraniczna spółki spadła z 19 proc. do niespełna 1 proc. Prezes przyznaje, że próby odzyskania rynków wschodnich na razie nie dały żadnego rezultatu.

— Krajowy rynek rośnie najwyżej 5 proc. rocznie. Szansę dają jedynie nisze rynkowe, które staramy się zagospodarowywać. Rynek wschodni zaczął doceniać własnych producentów i rzadziej sięga po słodycze z importu. Długo zastanawialiśmy się, czy partner strategiczny rzeczywiście jest nam niezbędny i doszliśmy do wniosku, że trwanie w pojedynkę w dobie globalizacji branży spożywczej nie przyniesie nic dobrego — tłumaczy.

Możesz zainteresować się również: