Kaczka z amerykaninem

Stanisław Majcherczyk
opublikowano: 2008-11-07 00:00

Do restauracji Aquarelle w hotelu Radisson we Wrocławiu wpadliśmy niby przypadkiem. W porze, gdy główny szef kuchni z reguły drzemie na kozetce po obfitym lunchu, a zastępują go niedoświadczone kuchciki. Wtedy może dziać się bardzo różnie. A my tylko na to czyhamy. Mimo wszystko w Radissonie było dobrze. Niekoniecznie najlepiej akurat z kartą win. Okazała się dosyć podstawowa i do tego łapczywie opanowana przez jednego hurtownika. Kontrast — zwłaszcza z ciekawym menu.

Był łosoś pieczony w miodzie (64 zł), także plejada steków. Zamówiliśmy dwa dania w tym cielęcinę z plackiem ziemniaczanym (54 zł). Zaskoczyła nas niespodziewaną ostrością. Tylko to pamiętamy, a także, że wina płakały po tym spotkaniu rzewnymi łzami. Za to drugi wybraniec, pierś kaczki z czerwoną kapustą, okazał się wysokich lotów (42 zł). Chociaż kaczka z winami się kłóciła. Czepiała się oczywiście czerwonych. Że merlot niby za ciepły i nienapowietrzony. Retrospektywnie musimy przyznać, że miała sporo racji. Temperatura czerwonego w porywach przekraczała 22,6 st. C. Dyplomatycznie zaproponowaliśmy białe. Do tego z Waszyngtonu (95 zł). Od razu usłyszeliśmy przyzwalające kwaknięcie. Dobrze zbudowany biały amerykanin okazał się dla kaczki zdumiewająco dobrym kompanem.

Restauracja Aquarelle

Hotel Radisson

Ul. Purkyniego 10

Wrocław

Możesz zainteresować się również: