Kampania skłóciła strefy

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 21-11-2018, 22:00

Pojawił się pomysł wspólnej promocji Polskiej Strefy Inwestycji, ale nie wszyscy są gotowi wydać 0,5 mln zł.

W ostatni piątek zarządy stref dostały z Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE) propozycję organizacji wspólnej kampanii promującej Polską Strefę Inwestycji. Nowe rozwiązanie zwolnień podatkowych dla inwestorów funkcjonuje od września.

— Nie ma planów kampanii promocyjnej — ucina Departament Komunikacji Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.

— Pomysł się zrodził, ale to była tylko propozycja. Nie ma żadnych szczegółów ani rozstrzygnięć, czy kampania będzie realizowana — mówi Wioleta Witczak-Smolnik z KSSE.

Trzy warianty

Propozycja to kilkunastostronicowy dokument, w którym są trzy warianty obliczenia wysokości składki. Ma ona zależeć od powierzchni strefy lub liczby ważnych zezwoleń albo zostać podzielona równo między 14 stref (dwie z nich — tarnobrzeska i mielecka — należą do Agencji Rozwoju Przemysłu). Gdyby o wysokości składki decydowała powierzchnia strefy, najwięcej wpłaciłyby: wałbrzyska, katowicka i pomorska, a najmniej: suwalska, starachowicka i kamiennogórska. Gdyby decydująca była liczba ważnych zezwoleń to — na podstawie danych na koniec 2017 r. — największą składkę płaciłyby strefy: katowicka, mielecka i wałbrzyska, a najmniejszą: kamiennogórska, słupska i starachowicka.

Jedna karta

— Łączny budżet kampanii to 6-7 mln zł, a składka miałaby wynosić od 400 tys. zł w górę. Ministerstwo chce wymusić na strefach haracz. Pomysł powstał dwa miesiące temu, a katowicka strefa została liderem — twierdzi prezes jednej ze stref.

Budżet jest duży — w 2017 r. wszystkie strefy wydały na promocję ponad 7,07 mln zł. Największe wydatki poniosły strefy: łódzka, kostrzyńsko-słubicka i katowicka — odpowiadają one za 63 proc. wszystkich nakładów. Z przekraczającymi 1 mln zł budżetami marketingowymi kontrastują kilkudziesięciotysięczne wydatki stref krakowskiej i kamiennogórskiej czy 4 tys. zł wydane przez warmińsko-mazurską. Pozostali przeznaczyli na promocję 100-510 tys. zł. Wydatek rzędu 400 tys. zł może być zbyt dużym obciążeniem dla stref starachowickiej, słupskiej czy kamiennogórskiej, których zysk netto w ubiegłym roku nie przekroczył 1 mln zł.

— Główna składka ma przypaść na przyszły rok, ale już w tym roku mielibyśmy się złożyć na rozpoczęcie projektu. Moment na podejmowanie takiej decyzji jest niefortunny. Zbliża się koniec roku i nikt nie miał tego zaplanowanego w budżecie — mówi przedstawiciel jednej ze stref.

Niektórzy podważają sens wspólnej kampanii.

— Robiliśmy je wcześniej — ostatnio w 2014 r. Nie przynosiły efektów — uważa szef innej spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kampania skłóciła strefy