Kancelarie w obliczu szantażu hakerów

opublikowano: 21-11-2018, 22:00

W zasobach prawników cyberprzestępcy znajdą akta spraw, strategie obrony, wyroki, a przede wszystkim wrażliwe dane klientów. I po nie sięgają.

„Szanowny Panie, uprzejmie proszę o ocenę możliwości zajęcia się moją sprawą — szczegóły w załączeniu” — tak może wyglądać e-mail od hakera do prawnika. W tym przypadku adresat raczej otworzy korespondencję bez wahania.

— Nie wynika to z niefrasobliwości czy braku ostrożności. Taka korespondencja to przykład kontaktu kogoś, kto ma problem prawny. Rzecz jasna, jest to dla nas obca osoba, niemożliwa do zweryfikowania po nazwisku czy adresie. Ktoś może pisać z zagranicy, z konta w nieznanej domenie, pod pseudonimem. Tyle, że np. „tomasz88”, może być Tomaszem Nowakiem rzeczywiście szukającym pomocy — wyjaśnia adwokat Liliana Trzaskoś, prowadząca Kancelarię Adwokacką.

Przyznaje jednak, że najpoważniejszym zagrożeniem związanym z uzyskaniem przez hakera dostępu do zasobów kancelarii prawnej (przez otwarcie załącznika powodujące wprowadzenie złośliwego oprogramowania) może być ryzyko naruszenia m.in. tajemnicy obrończej. Nawet sąd nie może zwolnić z niej adwokata.

— Zgodnie z Zasadami Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu „adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy oraz zabezpieczyć przed ujawnieniem lub niepożądanym wykorzystaniem wszystkiego, o czym dowiedział się w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych. Tajemnicą adwokacką objęte są w szczególności znajdujące się w aktach adwokackich materiały, wszystkie wiadomości, notatki i dokumenty dotyczące sprawy uzyskane od klienta oraz innych osób, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują” — mówi Liliana Trzaskoś.

Przestępców coraz bardziej interesują dane adwokatów. W jednym ze skutecznych ataków na dużą kancelarię w Polsce hakerzy przejęli dane wrażliwe i zażądali pół miliona EUR w zamian za ich niepublikowanie. Groźbę zignorowano, po czym część skradzionych danych została ujawniona.

— Upublicznienie informacji o zarzutach karnych i szczegółach spraw może być dla klienta rujnujące, a dla kancelarii oznaczać pozbawienie racji bytu. Możliwa jest nawet utrata prawa do wykonywania zawodu. Inną kwestią jest jednak, że małe, kilkuosobowe kancelarie mogą mieć problem ze znalezieniem skutecznej ochrony przed tym w rozsądnych kosztach — mówi Wojciech Gołębiowski, dyrektor zarządzający Veronym.

Jego zdaniem ryzyko ataków rośnie. Od kilku lat sądy udostępniają na portalach internetowych pełnomocnikom stron akta spraw, a adwokaci pobierają je do swoich komputerów. Poza tym coraz więcej kancelarii korzysta z oprogramowania przypominającego o terminach urzędowych i datach rozpraw sądowych. Haker może uniemożliwić działanie aplikacji, a prawnik przez to nie pojawi się na rozprawie.

— Oczywiście, zasadniczym zajęciem prawnika nie jest zabezpieczanie komputera. Niemniej ochrona jest konieczna i powinna być wielowarstwowa. Najważniejsza jest ta na styku z internetem — zauważa Wojciech Gołębiowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kancelarie w obliczu szantażu hakerów