Kandydat na szefa PKO BP budzi kontrowersje

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2002-05-29 00:00

Rynek jest podzielony w ocenie tego, czy wybór Andrzeja Podsiadły na prezesa PKO BP to trafiona decyzja. Wszyscy są jednak zgodni co do tego, że nowego szefa czeka wiele pracy, której uwieńczeniem powinno być wprowadzenie od 10 do 30 proc. akcji spółki na giełdę.

Andrzej Podsiadło może zasiąść w fotelu prezesa PKO BP już w czerwcu. Rada nadzorcza spółki wystąpiła do Komisji Nadzoru Bankowego o wyrażenie zgody na mianowanie go szefem największego polskiego detalisty.

— Rada PKO BP zapoznała się z kandydaturami. Andrzej Podsiadło jest w tym gronie jednym z bardziej dojrzałych kandydatów. Wyboru dokonaliśmy biorąc pod uwagę nie tylko doświadczenie prezesów, ich przydatność w PKO BP, ale także terminów objęcia stanowiska — mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, szef rady PKO BP.

Może z tego wynikać, że to z tego powodu oferty nowej pracy nie dostał Cezary Stypułkowski, prezes BHW, drugi z poważnych kandydatów. Andrzej Podsiadło jest bowiem do wzięcia od zaraz.

— Jeśli KNB wyrazi zgodę, to po czerwcowym WZA będzie mogła nastąpić zmiana na stanowisku prezesa PKO BP — mówi Krzysztof Pietraszkiewicz.

Przedstawiciele sektora bankowego oraz analitycy są podzieleni w ocenie zaplanowanych zmian personalnych w banku. Andrzej Podsiadło ma wśród nich zarówno zwolenników, jak i przeciwników.

— Trudno mi oceniać kandydaturę nowego szefa. Przyjęliśmy nową strategię rozwoju na rynku detalicznym. Dzięki niej wprowadzamy kilka nowych programów, które umożliwią wzrost sprzedaży o 50 proc. Chciałbym mieć możliwość kontynuowania tej strategii — mówi Wojciech Kwiatkowski, wiceprezes PKO BP.

— To doświadczony bankowiec, pracował już w dużym banku i nadzorował procesy prywatyzacyjne — podkreśla Marcin Materna, analityk DM BIG BG.

— PBK pod rządami Andrzeja Podsiadły był mało aktywny, nie wykorzystywał potencjału, oferował słabe produkty detaliczne. Powołanie go na stanowisko szefa PKO BP nie rokuje dobrze tej instytucji. Natomiast jest to świetna wiadomość dla Pekao SA, który dostanie szansę jeszcze większego odebrania rynku konkurentowi — mówi jeden z proszących o anonimowość doradców inwestycyjnych.

Większość naszych rozmówców z oceną kandydata wstrzyma się do chwili przedstawienia przez niego strategii. Sam zainteresowany ujawni ją natomiast dopiero po zatwierdzeniu swojej kandydatury przez KNB.

Objęcie stanowiska w PKO BP jest natomiast sporym wyzwaniem.

— Konieczne jest szybkie wprowadzenie zintegrowanego systemu informatycznego. Umożliwi on redukcję zatrudnienia, a tym samym zwiększenie efektywności. PKO BP ma obecnie tylko nieco większe aktywa niż Pekao SA, a zatrudnia dwa razy tyle osób — uważa Marcin Wróblewski, analityk DM BZ WBK.

Obserwatorzy rynku są zdania, że bank szybciej powinien rozwijać akcję kredytową oraz skuteczniej walczyć o depozyty.

— Bank powinien skupić się na dotychczasowych klientach, bo to najtańsze źródło uzyskania kapitału — podkreśla Marek Świętoń, analityk ING BSK AM.

Dodaje, że rynek czeka na to, że już w przyszłym roku akcje PKO BP trafią do obrotu publicznego.

Analitycy uważają, że na giełdzie powinno się znaleźć minimum 10 proc. akcji banku, choć ideałem byłoby 30 proc.

— Na banku skupiłoby się zainteresowanie krajowych i zagranicznych inwestorów instytucjonalnych — podkreśla Marek Świętoń.