Kardiologia bliska zawału

Alina Treptow
opublikowano: 2015-02-09 00:00

Brak kontraktu zmusił właściciela kliniki w Busku-Zdroju do jej sprzedaży. Serca do inwestycji jednak nie stracił.

O tym, że konkurencja potrafi być zabójcza, przekonała się wrocławska spółka kardiologiczna Cardinox. Gdy otwarty przez nią ośrodek kardiologiczny w Busku-Zdroju przegrał ze spółką Intercard wyścig po kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ), inwestor po miesiącach funkcjonowania wystawił go na sprzedaż.

— Liczymy, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy uda się nam sfinalizować transakcję — mówi Robert Garbacz, prezes Cardinoksu.

Wrocławska spółka długo zwlekała z decyzją o sprzedaży, ponieważ liczyła, że w następnej turze konkursowej uda się go zdobyć. Regulator zdecydował jednak przedłużyć obecne kontrakty. Długa zwłoka odbiła się jednak na finansach Cardinoksu — w 2014 r. zanotował 4 mln zł straty przy 14 mln zł przychodów.

— W 2016 r. chcemy zanotować dodatni wynik netto — mówi Robert Garbacz.

Na konkurs w Busku spółka poskarżyła się do NSA. Prezes informuje, że otrzymał korzystny, prawomocny wyrok wskazujący na rażące błędy w przeprowadzeniu konkursu. Jednak jeśli placówka się sprzeda, Cardinox nie będzie go egzekwował. Mimo tych problemów spółka planuje kolejne projekty. W tym roku chce rozpocząćinwestycję w dwa ośrodki — kardiologiczny (pracownia hemodynamiki) oraz diagnostyczny (pracownie rezonansu magnetycznego). Koszt ośrodka kardiologicznego jest szacowany na 3,5 mln zł.

— Do nowych inwestycji będziemy podchodzili racjonalnie, konsultując je z NFZ, szczególnie biorąc pod uwagę planowane wprowadzenie map potrzeb zdrowotnych [na ich podstawie będą podejmowane decyzje dotyczące nowych inwestycji — red.] — mówi Robert Garbacz.

Obecnie spółka prowadzi ośrodki diagnostyczne w Ostrowie i Skierniewicach oraz oddział kardiologii inwazyjnej w Tucholi. Na terenie kilku szpitali świadczy usługi elektrofizjologii. © Ⓟ