Karnawałowe rywalki

Elżbieta Sawicka
opublikowano: 2008-01-25 00:00

Który karnawał wspanialszy — w Santa Cruz na Teneryfie czy w Las Palmas na Gran Canarii — oba miasta zaciekle o to rywalizują.

Przez trzy tygodnie poprzedzające Wielki Post trwa szalona zabawa, wybory królowych i efektowne parady uliczne.

Który karnawał wspanialszy — w Santa Cruz na Teneryfie czy w Las Palmas na Gran Canarii — oba miasta zaciekle o to rywalizują.

Eleganckie maski, wytworne kostiumy? To dobre w Wenecji. Na Teneryfie i Gran Canarii twarz kryje się pod kredowobiałym makijażem, najczęściej groteskowym i oszpecającym. Króluje cross-dressing, czyli przebieranka: sztuczne biusty, doklejone grube brzuchy, peruki blond, fałszywe brody i wąsy. Zamiana płci jest niemal obowiązkowa. Golizna też nikogo nie gorszy.

Zdaniem wielu, to najlepszy po Rio de Janeiro karnawał na świecie.

Kontynenty w miniaturze

Teneryfa, największa z hiszpańskich Wysp Kanaryjskich (ponad 2 tys. km kw., 865 tys. mieszkańców), znana jest z pięknych plaż, egzotycznej roślinności i z wulkanu Teide. Leży powyżej Zwrotnika Raka, 1, 5 tys. km od Półwyspu Iberyjskiego, 300 km od wybrzeża Afryki. Politycznie Europa, geograficznie — Afryka.

Mówi się o niej, że to kontynent w miniaturze. Góry i doliny, wąwozy, pola uprawne i gęste lasy. Brakuje jedynie rzek. Wybrzeże: z ciemnym wulkanicznym piaskiem, złoty ma jedynie Playa de las Teresitas niedaleko Santa Cruz. Ale nie swój własny — miliony worków piasku przywieziono tu z Sahary.

Gran Canaria kusi niemal idealnie okrągłym kształtem, z najwyższym szczytem w środku. Trzecia co do wielkości (około 1,5 tys. km kw.), po Teneryfie i Fuerteventurze, z powodu walorów krajobrazowych również bywa nazywana miniaturowym kontynentem. Ludności ma tylko nieco mniej niż Teneryfa — 815 tys. Las Palmas z 380 tys. mieszkańców to zdecydowanie największe miasto archipelagu.

Teneryfa zadziera nosa z powodu Pico de Teide (3718 m), który jest najwyższym szczytem nie tylko Wysp Kanaryjskich, lecz także całej Hiszpanii. Pyszni się też doliną Orotavy, jakoby najpiękniejszą na świecie. Niemiecki przyrodnik Aleksander von Humboldt ukląkł podobno i zapłakał wzruszony nieziemską urodą tego miejsca: „zielonym, kwietnym dywanem, rozciągającym się od północnego wybrzeża Teneryfy aż do podnóża Teide”.

Przewaga Gran Canarii nad Teneryfą polega z kolei na tym, że zatrzymał się na tej wyspie Krzysztof Kolumb w drodze do Nowego Świata. Dwa lub trzy razy. Przed podróżą modlił się w Las Palmas w kościółku zachowanym do dziś. W pobliskim Domu Gubernatora z XV w. mieści się niewielkie muzeum poświęcone wielkiemu odkrywcy.

Żywioł pod kontrolą

Tutejszy karnawał ma ko- rzenie latynoamerykańskie. Przywędrował z tymi, którzy emigrowali do Ameryki Środkowej i Południowej, a potem wrócili na wyspy.

Nad przebiegiem zabawy od przeszło 50 lat czuwają specjalne komitety. Wszystko jest starannie zaplanowane, zapięte na ostatni guzik. Karnawał rozpoczynają konkursy ulicznych kapel i zespołów, zwanych comparsas, murgas i rondallas. Męskie i dziecięce chórki w satyrycznych ku- pletach wykpiwają rządzą- cych polityków. Przedmiotem drwin są także mieszkańcy sąsiednich wysp. Na Teneryfie uwielbieniem większym niż gwiazdy Hollywoodu cieszą się Los Diablos Locos (Szalone diabły) i zespół Ni Fu Ni Fa (Tak sobie). Ten ostatni, istniejący od 1950 r., uważany jest za dobro narodowe. Jego siedziba, pełna przechowywanych z czcią dawnych karnawałowych plakatów, pamiątkowych zdjęć i dziwacznych, ręcznie robionych instrumentów, to jedno z ważniejszych miejsc w Santa Cruz.

Kolejną atrakcją są wybory królowych karnawału. Obok głównej królowej (Reina del Carnaval) wybierana jest królowa dziecięca (Reina Infantil) i królowa „trzeciego wieku” (Gran Dama). Wielbicieli ma również ekstrawagancka gala Drag Queen.

Kulminację karnawału stanowi cabalgata. W trwającej godzinami wielkiej paradzie idzie ulicami całe miasto. Młodzi i starzy, piękni i brzydcy, małe dzieci i niepełnosprawni na wózkach. Każdy ma prawo się bawić. Pod warunkiem że jest przebrany.

Sędzia Harry Potter

Od kilku lat komitety ustalają z góry temat karnawału. Na Gran Canarii przed rokiem zabawa upływała pod znakiem Paryża i belle époque, dwa lata temu świętowano Carnaval Latino, w rytmie samby, tanga i salsy.

Tegoroczne szaleństwa w Las Palmas za główny temat mają Olimp i starożytną Grecję. Zbudowano antyczny amfiteatr, na ulicach zaroiło się od Zeusów, Her, Aten i Dionizosów, a plakat reklamujący „El Olimpo Carnaval 2008” przedstawia skrzydlate sandały Hermesa, boga wędrowców, kupców i złodziei.

W Santa Cruz zabawa przebiega pod hasłem „Magia”. Na wyspę został zaproszony Daniel Radcliffe, 18- -letni odtwórca głównej roli w filmach o czarodzieju Harrym Potterze. Zasiądzie w jury wybierającym Reina del Carnaval. Inną atrakcją podczas wyborów królowej będą występy Davida Copperfielda. Czary amerykańskiego magika sprawią, że ubiegłoroczna zwyciężczyni, piękna Isabel Garcia, będzie się pojawiać i niespodziewanie znikać tak samo, jak jej efektowny kostium.

Pogrzeb Sardynki

Pretendentka do korony powinna być nie tylko ładna i młoda, lecz także silna i pracowita: przygotowania do występu trwają wiele miesięcy. Musi też mieć sponsora, który sfinansuje olśniewający kostium — wydatek co najmniej kilkunastu tysięcy euro. Nie chodzi jedynie o suknię. Także o wózek czy kosz na kółkach oraz wysokie na trzy i pół metra rusztowanie z tyłu, które jest scenograficznym przedłużeniem kostiumu. Konstrukcja, którą dziewczęta ciągną z poświęceniem siłą własnych mięśni, może ważyć nawet 200 kg. Nosi po hiszpańsku nazwę „fantasia”. I rzeczywiście, podczas pokazu na scenę wjeżdżają niezwykle fantazyjne kompozycje, często według pomysłów znanych projektantów mody: „Gwiazda Bałtyku”, „Namiętność Fridy Kahlo”, „Serce Afryki”, „Żywa perła”, „Mata Hari” czy „Duch Jukatanu”. To właśnie fantasia — cała kompozycja — oceniana jest przez jury. Uroda dziewcząt ma nieco mniejsze znaczenie. Sponsorami są banki, linie lotnicze, gazety, sieci supermarketów czy hotele. W Las Palmas kryształową koronę królowej funduje firma Svarowski.

Tegoroczny karnawał trwa na wyspach od 18 stycznia do 9 lutego (a więc jeszcze po Środzie Popielcowej). Jego ostatnim akordem jest przedziwny rytuał Pogrzebu Sardynki. Wielka ryba, zrobiona z drewna i tektury, niesiona jest przez całe miasto na plażę. Idzie za nią tłum żałobników, procesja głośno lamentujących z żalu za „zmarłą” rybą niepocieszonych wdów i wdowców, ubranych we fraki, cylindry i czarne suknie. Towarzyszy im barwny rój wszelkiej maści przebierańców i Drag Queens, w minispódniczkach i seksownych kabaretkach. Wśród ogólnego płaczu i zawodzenia Sardynka zostaje w końcu spalona. Z hukiem wybuchają ukryte w jej wnętrzu petardy. Jeszcze tylko wielki pokaz sztucznych ogni i wreszcie, po całonocnej zabawie, mieszkańcy Wysp Kanaryjskich żegnają się z karnawałem.

Fot. Elżbieta Sawicka

Elżbieta Sawicka