Zaczęło się od ogłoszenia w prasie i solonych żołądków. Okazało się, że na handlu surowcami na rynku mięsnym da się nieźle zarobić.
Capital Lubelskie Biuro Handlowe Katarzyny Lewandowskiej-Szypulskiej i Heronima Szypulskiego powstało siedem lat temu. Jednak dyrektor firmy Heronim Szypulski pośrednictwem w handlu surowcami mięsnymi zainteresował się w 1990 r., gdy pracował w firmie handlowej branży obuwniczej i jednocześnie studiował na Wydziale Politologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
— Przeglądałem ogłoszenia w ogólnopolskiej gazecie i zwróciłem uwagę na oferty kupna surowców mięsnych. Postanowiłem, że spróbuję sił w tym biznesie — wspomina dyrektor Szypulski.
Ogłoszenie dała firma produkcyjna. Szukała żołądków wieprzowych do dalszego przetworzenia. Młody politolog z pomocą teścia obdzwonił masarnie w całym kraju, bo kilkanaście lat temu żołądki uważano za bezwartościowy odpad. W końcu znalazł firmę z Mazowsza. Surowiec przewieźli zwykłym skrzyniowym starem 200 jego brata.
— Po pewnym czasie poczuliśmy w kabinie niezbyt przyjemny zapach — uśmiecha się na wspomnienie pierwszego transportu Heronim Szypulski.
Odbiorca odmówił przyjęcia towaru. Musieli szybko znaleźć innego. A do następnych transportów Szypulski wynajął przewoźników z samochodami chłodniami.
Konserwy na Wschód
Na przełomie 1990 i 1991 roku zarejestrował firmę Usługi Handlowe — Heronim Szypulski. Pieniądze na pierwsze zamówienia pochodziły od rodziny i z kredytów bankowych. Obok żołądków dla przetwórni z czasem w ofercie firmy znalazły się gruczoły dla przemysłu farmaceutycznego. Surowce telefonicznie zamawiał w zakładach mięsnych.
— Połączenia najtaniej kosztowały między siódmą i ósmą rano, więc składałem zamówienia z budki telefonicznej niedaleko domu rodzinnego — wspomina dyrektor Capitalu.
Jego jednoosobowa firma miała siedzibę w mieszkaniu rodziców w Dawidach, 90 km od Lublina. W 1995 r. założył Agencję Handlowo-Ubezpieczeniową Capital i przeniósł firmę do Lublina. Działalność ubezpieczeniowa trwała krótko, bo koszty okazały się niewspółmierne do zysków. Przełomowy był rok 1997.
— Rozszerzyliśmy ofertę o handel konserwami. Stały się hitem dla odbiorców ze Wschodu — mówi Heronim Szypulski.
Jego firma stała się jednym z największych regionalnych dystrybutorów konserw na rynki wschodnie. Handel rozwijał się bardzo szybko, ale też w ekspresowym tempie się skończył. Sprawił to kryzys rosyjski w 1998 roku. Zapasy konserw z rosyjskimi etykietami trzeba było sprzedawać często za połowę wartości zakupu.
Szypulski wrócił do handlu surowcami mięsnymi z polskimi kontrahentami.
Serwis internetowy
Dziś Capital kupuje i sprzedaje niemal wszystkie rodzaje surowego mięsa wołowego, wieprzowego i drobiowego. Od niedawna eksportuje też na rynki Unii Europejskiej. Pojawienie się w niektórych krajach Wspólnoty choroby BSE nie spowodowało problemów finansowych w firmie.
— Spadły wskaźniki handlu wołowiną, ale zwiększył się udział mięsa drobiowego i wieprzowego — mówi dyrektor Szypulski.
Od pięciu lat firma prowadzi serwis internetowy, z którego stale korzysta kilkudziesięciu klientów. Po zalogowaniu mogą przeglądać aktualną ofertę. Na stronie umieszczono też informacje przydatne w handlu, kursy walut i odnośniki do innych stron branżowych.
Zdaniem Heronima Szypulskiego, w branży mięsnej ważne są informacje o zapasach i potrzebach klientów, dobre kontakty z kontrahentami i płynność finansowa. Nie bez znaczenia są także lojalni i wykształceni pracownicy. W najbliższych miesiącach właściciele firmy chcą zwiększyć zatrudnienie.
— Tylko większa liczba wysoko wykwalifikowanych pracowników umożliwi nam stabilny rozwój i utrzymanie dobrej pozycji na trudnym rynku — uważa dyrektor Szypulski.
Na razie jednak trwają przygotowania niespodzianki dla pracownicy, która niebawem będzie świętowała piątą rocznicę pracy w firmie.
— To nasz miły zwyczaj, który będziemy pielęgnowali także wtedy, gdy zatrudnimy więcej osób — zapewnia Heronim Szypulski.



