Kiedy Włodzimierz Koziczyński i Arkadiusz Bochonko zaczynali działać, mieli jasną wizję — chcieli zarabiać na handlu z byłym ZSRR. Udało się.
Zdawać by się mogło, że firma handlowa zlokalizowana w nieodległym od polsko-niemieckiej granicy Gorzowie Wlkp., siłą rzeczy powinna być nastawiona na handel z zachodnimi sąsiadami. Tymczasem Włodzimierz Koziczyński i Arkadiusz Bochonko, właściciele firmy Remvet specjalizuącej się w handlu surowcami farmaceutycznymi, lekami weterynaryjnymi i opakowaniami do farmaceutyków zdecydowali się na zupełnie inny kierunek.
W Polsce jak na Wschodzie
— Postawiliśmy na Wschód. Konkretnie na kraje byłego Związku Radzieckiego. Obaj pracowaliśmy wcześniej w gorzowskiej firmie Biowet — to największy w Polsce producent leków weterynaryjnych. Wynieśliśmy stamtąd doświadczenie handlowe i bezpośrednią znajomość kontrahentów z krajów nadbałtyckich, Białorusi, Rosji i Ukrainy. To był nasz kapitał startowy — wspomina Włodzimierz Koziczyński.
Remvet rozwijał handel z kontrahentami ze Wschodu, kiedy w Polsce na temat funkcjonowania na tym rynku utrzymywało się sporo negatywnych stereotypów. Wielu ludzi uważało, że handel z krajami postradzieckimi niesie ze sobą zbyt duże ryzyko.
— Absolutnie się z tym nie zgadzam. Nie uważam, żeby bezpieczeństwo transakcji handlowych w Polsce było większe — twierdzi Włodzimierz Koziczyński.
Remvet z roku na rok śmielej poczyna sobie na Wschodzie. Firma ma swoich przedstawicieli na Litwie, Łotwie, w Estonii i Białorusi.
— Rok 2002 zakończyliśmy obrotami na poziomie 2,5 mln zł. W 2003 r. sięgnęły już 4 mln zł. Ja wiem, że te liczby nie rzucają na kolana, ale trzeba wziąć pod uwagę, że firma zatrudnia łącznie 4 osoby. Na każdego zatrudnionego wypada więc po okrągłym milionie. To brzmi znacznie lepiej — mówi współwłaściciel Remvetu.
Mocny kwartet
Remvet można porównać do grupy rockowej. Każda z czterech zatrudnionych osób ma przypisaną indywidualną rolę. Włodzimierz Koziczyński i Arkadiusz Bochonko liderują, księgowy spina finanse, a marketingowiec, po filologii romańskiej, odpowiada za kontakty z włoskim Sintofarmem — producentem surowców farmaceutycznych, premiksów paszowych i leków gotowych, którego Remvet reprezentuje w Polsce i w krajach postradzieckich.
— Zakładamy, że firma będzie rozwijała się w tempie z ostatnich lat. Wtedy będziemy musieli zaangażować nowych pracowników i pewnie ta kameralna atmosfera gdzieś bezpowrotnie uleci. Cóż, jeśli chce się iść szybko naprzód, nie ma miejsca na sentymenty — mówi Włodzimierz Koziczyński.