KIA: znaki zapytania
Koncern KIA analizuje możliwości podjęcia produkcji samochodów w Polsce wraz ze swoim głównym udziałowcem — grupą Hyundai. Rozważane są trzy warianty: przejęcie fabryki Daewoo na Żeraniu, zakup innego działającego zakładu lub budowa od podstaw nowej fabryki.
SILNA pozycja Forda w staraniach o przejęcie od wierzycieli Daewoo Motor Company może sugerować, że pierwszy ze scenariuszy wydaje się mało prawdopodobny. Pozostają więc dwie pozostałe możliwości, a wśród nich wejście kapitałowe do jednego z przedsiębiorstw motoryzacyjnych. KIA i Hyundai myślą na przykład o Jelczu. Franciszek Gaik, prezes Zasady, twierdzi, że gdyby Koreańczycy zwrócili się do niego z propozycją zakupu tego zakładu — rozważyłby ją bardzo poważnie. Podkreśla, że Jelcz dysponuje 140 hektarami w pełni uzbrojonego terenu, z czego obecnie 30 ha znajduje się pod dachem.
PLANY inwestycyjne Koreańczyków, a szczególnie budowa szacowanej na 1 mld USD nowej fabryki, mogą jednak budzić pewne wątpliwości. Przede wszystkim dotyczące źródeł ich finansowania. Związane jest to z kłopotami, jakie przeżywa ostatnio grupa Hyundai. Kilka różnych spółek należących do koncernu jest zadłużonych, a niektóre dla ratowania sytuacji finansowej musiały wziąć duże pożyczki bankowe. W związku z tym prasa koreańska spekuluje, iż w niedługim czasie może dojść nawet do rozpadu grupy.
EWENTUALNE rozpoczęcie produkcji samochodów KIA w Polsce może także natrafić na konkurencyjną lokalizację. Silnym kontrkandydatem jest prawdopodobnie Portugalia.