Kielecka krowa pyskiem doi

Jarosław Sobkowski
opublikowano: 04-05-2006, 00:00

— Konkurujemy jakością z najlepszymi produktami na świecie, bo nasze krowy żywią się naturalnymi paszami — uważa prezes OSM Włoszczowa.

Od kilku lat Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska we Włoszczowej w województwie świętokrzyskim notuje rok w rok wzrost sprzedaży o 20-25 procent.

— W naszej branży niewiele jest zakładów o podobnej dynamice. Uważam, że znajdujemy się w pierwszej piętnastce spółdzielni mleczarskich, na prawie 250, które działają w Polsce. Wśród producentów serów twardych jesteśmy w pierwszej dziesiątce — podkreśla Stanisław Skóra, prezes zarządu OSM Włoszczowa.

Droga mleczna

Spółdzielnia powstała w 1936 r. Założyło ją kilkudziesięciu okolicznych producentów mleka. Wybuch wojny przerwał jej funkcjonowanie.

— Odżyła tuż po wyzwoleniu jako typowy zakład „spółdzielczości PRL-owskiej” — mówi prezes.

Historia obecnej firmy zaczyna się wraz z przeniesieniem w 1975 r. produkcji do nowego zakładu.

— Trzonem produkcji stały się sery twarde i mleko w proszku. Od tamtego czasu zacząłem również swoją przygodę z przedsiębiorstwem jako kierownik produkcji, później wiceprezes, a od 10 lat prezes OSM — wspomina Stanisław Skóra.

W czasach PRL produkcja spółdzielni była półchałupnicza. Wiele czynności wykonywano ręcznie.

— Dopiero po transformacji można było zobaczyć, co w naszej branży dzieje się na Zachodzie. W 1990 roku, z ówczesnym prezesem, wybraliśmy się do „mleczarskiej mekki” — Holandii. Tam pokazano nam linie produkcyjne z prawdziwego zdarzenia — mówi Skóra.

Dwa lata później spółdzielnia kupiła urządzenia wycofane z produkcji w holenderskiej firmie, którą właśnie modernizowano.

— Pozwoliło nam to trzykrotnie zwiększyć produkcję, do 3 tys. ton rocznie. W 2000 roku mogliśmy sobie pozwolić na kupienie nowoczesnej linii produkcyjnej o wydajności, do której powoli dochodzimy — 12 tys. ton serów rocznie — podkreśla prezes.

Wyeliminowano wiele ręcznych prac. Mimo to zatrudnienie wzrosło. Od 1992 roku prawie o 100 osób. Doszło sporo dobrze wykształconej kadry.

Mocno na nogach

— Największy postęp w naszej branży to poprawa jakości mleka w skupie. To pozwala nam konkurować z najlepszymi produktami na świecie. Nasze krowy żywią się naturalnymi paszami, soczystą kielecką trawą, więc mogę stwierdzić, że mamy surowiec lepszy niż inni, bo przecież „krowa pyskiem doi” — śmieje się prezes Skóra.

Podkreśla jednak, że to właśnie konkurencja zachodnich firm wymusiła na spółdzielni poszukiwanie nowych produktów.

— Stanie na „jednej nodze” stało się ryzykowne. Zwłaszcza gdy ta „noga” — ser, ma prawie sześciotygodniowy proces technologiczny. Stąd pojawienie się w naszej ofercie jogurtów, kefirów, maślanek, serków homogenizowanych, smakowych, twarogów i twarożków w wielu zestawach dodatków — wylicza Stanisław Skóra.

Do niedawna spółdzielnia miała spory problem z serwatką, którą zwykle wykorzystywano jako paszę dla zwierząt.

— Zdobyliśmy technologię i urządzenia do jej przetwarzania. Produkujemy z serwatki proszek wykorzystywany na przykład do wyrobu lodów i serek serwatkowy — łatwo przyswajalny przez organizm, wysokiej jakości twarożek. W ten sposób za jednym zamachem pozbyliśmy się problemu i zyskaliśmy wartościowy produkt — mówi prezes.

Włoszczowski ementaler

Sztandarowym produktem włoszczowskiej OSM jest ser włoszczowski typu szwajcarskiego. Spółdzielnia jako jedna z pierwszych w Polsce wprowadziła na rynek serek typu cottage cheese, czyli twaróg granulowany. Jakość tych produktów oddaje wiele nagród ustawionych na szafce prezesa.

— Jestem dumny z wicemistrzostwa Polski „Agro Ligi” w 2005 roku za wyniki firmy. Mamy też dwie Gazele Biznesu i Filar Biznesu — szczyci się prezes Skóra.

Spółdzielnia uzyskała certyfikaty HACCP oraz ISO 9001 i w 2003 r. została przez Komisję Europejską uprawniona do wprowadzania na rynki europejskie serów dojrzewających. Jej produkty znajdują się w większości dużych sieci handlowych w kraju — niektóre pod ich marką. Wzrasta eksport — głównie do Słowacji, Czech, USA, Kanady i Niemiec.

— Przez wiele lat właściwie żyłem w zakładzie, bo zajmowałem służbowe mieszkanie znajdujące się na terenie firmy. Tak więc byłem tu dzień i noc. Mleczarnia to moje życie i pasja — przyznaje prezes Skóra.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Sobkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu