Bardzo słaba sesja w USA burzy względnie dobre nastroje na giełdach europejskich po wczorajszej sesji. Otwarcie GPW przyniesie spadki, jeśli do tego czasu giełdy Eurolandu nie odrobią strat.
Ropa znów rządzi. w czwartek na NYMEX wartość baryłki surowca wzrosła aż o 3,6 proc. i osiągnęła najwyższy poziom od listopada 2004 r. W następstwie tak wysokiego skoku notowań, na Wall Street indeksy straciły po około 1 proc. w końcówce notowań.
Robi to wrażenie na europejskich inwestorach na piątkowym otwarciu, które przyniosło około 0,5-proc. spadki. Na minusie wystartowały też futures na WIG20. Jeśli w ciągu dnia nie dojdzie do poprawy nastrojów, to inwestorzy z rynku kasowego mogą zapomnieć o ponownych próbach testu poziomu 1900 pkt przez indeks blue chipów.
Wczoraj kilkakrotne próby pokonania okrągłej bariery zakończyły się fiaskiem, ale wzrost obrotów na największych spółkach pozwalał z umiarkowanym optymizmem oczekiwać kolejnych dni. Wygląda jednak na to, że po złej sesji w USA dziś mocniejsi będą pesymiści. AS