Kierowcy będą jeździć na polisach z sieci

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 30-05-2008, 00:00

Polisa kupiona przez internet czy telefon nie zawsze jest tańsza od tej od agenta. Ale kupuje się ją wygodniej i łatwiej porównać oferty.

Są dwa typy kierowców — tacy, którzy kupują polisę komunikacyjną i tacy, którym jest ona sprzedawana. Pierwsi korzystają z kanału direct (kupno przez internet lub telefon). Wybierają ubezpieczyciela, którego ofertę uznają za najlepszą. Drudzy nabywają ją u agenta ubezpieczeniowego. Kupują, bo o tym, że jest najlepsza, przekonał ich agent.

Niekoniecznie taniej

— Polisy direct są tańsze od tradycyjnych. Różnica w cenie dla niektórych grup kierowców sięga nawet 30 proc. — mówi Rafał Karski, dyrektor marketingu Liberty Direct.

Prawda to, czy tylko wabik na naiwnych klientów? Żelaznej reguły nie ma, bowiem nie istnieje taki ubezpieczyciel, który byłby najtańszy dla wszystkich kierowców. To, że polisa w towarzystwie X jest droższa niż w Y, wcale nie oznacza, że X chce więcej zarabiać. Po prostu inaczej wycenia ryzyko. A im większe ryzyko, tym wyższa cena polisy. W tej kalkulacji brane pod uwagę jest wiele czynników: płeć, staż za kółkiem, model i wiek samochodu, miejsce zamieszkania, ale i stan cywilny czy ilość posiadanych dzieci (rodzice kierowcy według statystyk powodują mniej wypadków). Każdy ubezpieczyciel z tych samych danych wysnuje inne wnioski i stąd różnica w składce.

W czym tkwi różnica

Zdaniem niektórych, ubezpieczenie samochodu nie różni się specjalnie od kupna płynu do spryskiwaczy. Skoro tak, to sprzedaż powinna być jak najtańsza — przecież płynu nie musimy kupować od specjalisty chemika. I dlatego niektóre firmy postanowiły wyeliminować kosztowne ogniwo — agenta.

— Nie musimy utrzymywać sieci agentów i oddziałów: płacić im prowizji, pokrywać kosztów działania biur. Dzięki temu możemy oferować tańsze polisy — podkreśla Damian Ziąber, dyrektor PR Link4.

Brak prowizji to niejedyne źródło oszczędności. Firmy direct szczycą się bardzo zaawansowanymi systemami wyceniania polis. Scentralizowanie sprzedaży w jednym miejscu oznacza, że dane w systemie są natychmiast. Nie muszą przechodzić procedury raportowania od agenta do oddziału, z oddziału do regionu, a potem z regionu do centrali. To wszystko nie gwarantuje niższej ceny. Wciąż może się bowiem zdarzyć, że tańszą polisę znajdziemy u tradycyjnego ubezpieczyciela.

Na pewno wygodniej

Oszczędność pieniędzy nie jest jedynym powodem odwracania się klientów plecami do agentów.

— Coraz bardziej prawdziwe jest sformułowanie „czas to pieniądz”. Na wykupienie polisy direct wystarczy pięć minut, co, w porównaniu z spotkaniem z agentem, oznacza zaoszczędzenie co najmniej godziny. Dla tych, którzy cenią swój czas, ta godzina jest wiele warta — twierdzi Damian Ziąber.

Ubezpieczyciele directowi wychodzą takim osobom naprzeciw.

— W systemie direct polisę można kupić, nie ruszając się z domu, o każdej porze dnia i nocy — mówi Rafał Karski.

— Możliwość kontaktu przez 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu nie dotyczy tylko sprzedaży, ale również pomocy w momencie szkody czy konieczności dokonania zmian w polisie. Oferujemy także wiele możliwości kontaktu — przez telefon, internet, pocztę elektroniczną, skype, czat itp. — dodaje Damian Ziąber.

Spokojnie się zastanów

Kupowanie polisy z pominięciem agenta ma jeszcze jedną ogromną zaletę — spokój i komfort zakupu. Nie kupuje się pod presją agenta. Siedząc przy komputerze, w kilkanaście minut możemy porównać oferty kilku firm. Wyobraźmy sobie, ile czasu zajęłoby spotkanie się z kilkoma agentami.

Taniej, wygodniej… gdzieś musi być haczyk? Pewnie towar gorszej jakości — pomyślą sceptycy. I znów niespodzianka. Polisa direct daje taką samą ochronę, jak zwykłe polisy — w OC zakres ochrony i suma ubezpieczenia jest narzucana przez prawo. Przy AC oferty ubezpieczycieli różnią się. Podział nie przebiega jednak na linii „direct—tradycyjne”, lecz wynika ze strategii firm. Ubezpieczyciele direct twierdzą, że z ich perspektywy sprawa wygląda tak: stłuczka to problem realny, metoda rozwiązania — wirtualna.

— To nie klient biega i zgłasza szkodę ubezpieczycielowi, lecz zakład przychodzi do niego. Wystarczy jeden telefon, a rzeczoznawca przyjedzie obejrzeć samochód i zrobić zdjęcia. Reszta procedury, w tym wycena, załatwiana jest telefonicznie lub mailowo — tłumaczy Rafał Karski. l

Foto: Marek Wiśniewski

Ile zapłacimy za polisę AC i OC

Kierowca: Rok urodzenia 1970 r., żonaty, ma dwójkę dzieci, staż prawa jazdy: 20 lat, miejsce zamieszkania Warszawa.

Przenosi się z innego towarzystwa.

Płatność za polisę jednorazowa.

Samochód użytkowany będzie w celach prywatnych, roczny przebieg około 20 tys. km. Udział własny: 0 proc.

Volkswagen passat, wersja trendline,

rok produkcji 2008 r. (kupowany w salonie), silnik 1,8 TSI 118 KW

Zniżki: brak

Link4

BRE Ubezpieczenia

AXA

Liberty Direct

Uniqa

Warta

Generali

Commercial Union Direct

PZU

Volvo XC90 D5 AWD (diesel),

rok produkcji 2005, przebieg: 45 tys. km

Zniżki: OC i AC 30 proc.

Link4

BRE Ubezpieczenia

AXA

Liberty Direct

Uniqa

Warta

Generali

Commercial Union Direct

PZU

Idą zmiany

Polisy w systemie direct sprzedają: Allianz, AXA, Benefia, BRE Ubezpieczenia, Commercial Union, Generali, Liberty, Link4 i MTU. Wkrótce dołączą do nich PZU, Ergo Hestia i PTU. Na razie niewielu klientów przekonało się do kupowania polis z pominięciem agenta. W 2007 r. kierowcy wydali na polisy 10,94 mld zł. Ubezpieczycielom direct przypadło z tego ledwie 350 mln zł. Zdaniem ekspertów, to się jednak szybko zmieni. Według szacunków KPMG, za 10 lat 20-40 proc. polis kupowanych będzie w systemie direct. Nic dziwnego, skoro „telefoniczni” ubezpieczyciele w agresywnych kampaniach reklamowych przekonują, że oferują tańsze polisy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu